poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział 15

*Amy*
-Harry wstawaj!-krzyczałam na Loczka który w najlepsze chrapał.
-Chrapppp....chrappppp
-Ruszaj dupe!
-Chraaaaappppppp
-Wstawaj!
-Chrap...chrap...chrap..
-Nie mam wyboru
-Chrapppp..chrappp
-Jak wstaniesz to cie przytule
-Chra....-Styles otworzył jedno oko po chwili drugie oko i w całej swojej okazalosci wstał z łóżka.
-A teraz przytulas-powiedzial i puścił mi oczko.
-Dobra-powiedziałam i przytuliłam szczęśliwego Lokersa.-A teraz niespodzianka!-dodałam.
-Jaka?-zapytał Harry.Nie odpowiedziałam tylko walnęłam Stylesa w twarz ciastem.
-Ymmm..słodki jesteś-powiedziałam po spróbowaniu ciasta palcem.
-Dziękuję-powiedział i też spróbował ciasta-Rzeczywiście jestem zajerzysty-dodał.
Poszedł do łazienki żeby zmyć ciasto z twarzy a ja w tym czasie wyciagnęłam z szafy ubranie dla Stylesa.
-Proszę-powiedziałam.
-Dziękuję,a kto upiekł to ciasto?-zapytał.
-Ta osoba-powiedziałam dumna i wskazałam kciukami na mnie.
-Pyszne-powiedział-upiekłaś coś jeszcze?-zapytał.
-Tak babeczki-powiedziałam i ledwo zdążyłam dokończyć wypowiedziane zdanie gdy Harry już dawno był na dole.
Zeszłam do kuchni i powiedziałam Loczkowi że idę obudzić resztę domowników.Ruszyłam w stronę pokoju Zayana.Po cichu weszłam do pokoju i zrzuciłam go z łóżka.
-Ej co jest?-powiedział i poderwał się na równe nogi.
-Śniadanie na dole-powiedziałam i wyszłam.Ruszyłam w stronę pokoju Liama i Jessicy.Weszłam i podeszłam do ich łóżka.Połowa Jessicy była pusta więc pewnie już jest na dole.
-Liam wstawaj!-krzyknęłam.Zero odpowiedzi.
-No już ruszaj dupe-zero odpowiedzi.Podeszłam do Liama i zadarłam mu się do ucha
-WSTAAAWAAAAAJ!!!!!-chłopak gwałtownie poderwal się z łóżka.
-Śniadanie na stole-powiedziałam i wyszłam.Pokoj Nialla.
-Śniadanie na......-nie dokończyłam bo chłopak już dawno wyleciał przez drzwi.
-No tak,cały Niall-powiedziałam sama do siebie.Ruszyłam w kierunku Louisa.
-Louis wstawaj!-krzyknęłam.Usłyszałam ciche mruknięcie:
-Jesce pale minut mamo
-Dobrze synku-odpowiedziałam.Odczekałam dwie minuty i skoczyłam na Louisa.
-Dobra wstaję,już bez przemocy-powiedział Louis.
-Śniadanie na stole-powiedziałam i ulotniłam się do kuchni.
-Kto zrobił te babeczki?-zapytał Niall z pełnymi ustami.
-Amy-powiedział Harry.-A właśnie,jak ty ich budziłaś?-zapytał.
-Mnie zrzuciła z łóżka-powiedział Zayan.
-Mi zadarła się do ucha-powiedział Liam.
-Niall jak tylko usłyszał słowo "śniadanie" wyleciał z pokoju-odpowiedziałam za Nialla.
-A na mnie skoczyła-podsumował Louis.
-Amy jest mistrzem  w te klocki-powiedziała Jessica.
*Lotnisko*
-Pasażerów lotu 220 Londyn-Paryż proszeni są o podejście do bramek.
-To co zaczynamy,nową przygodę-zapytał Harry.
-Tak-rozległo się chóralnie.
-To idziemy-powiedziałam.
_______________________________________________________
Heja!
Zaczęłam sie bardziej przykładać do tego co piszę i o czym piszę.Mam nadzieję że wam sie podoba:D.Niestety gdy zacznie się rok szkolny nie będę mogła tak często dodawać rozdziałów gdyż będę musiała sie zajmować moim pieskiem,a pozatym wprowadziła się do nas razem z mężem moja siostra z moja siostrzenicą,bo wczesniej mieszkała u męża w domu:D
Kocham<3
P.S.Komentujcie^%^&**(*&^%^%^&^*
Amy

sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział 14

*Amy*
Obudziłam się , i jak miałam w swoim zwyczaju nie otwierając oczu wyciągnęłam rękę aby wziąść telefon i sprawdzić która godzina,ale zamiast na twardą obudowę telefonu,natrafiłam na  miękką powierzchnie,chwilę pomacałam i dopiero jak odezwał się chrapkowaty głos szybko wziełam rękę.
-Amy?Co ty robisz z moją twarzą-zapytał Harry.Otworzyłam oczy i podniosłam się.
-Harry?-zapytałam.
-Tak!-odpowiedział i po chwili ujrzałam dwoje ślicznych oczu patrzących na mnie.
-Co się tak gapisz?-zapytałam go z uśmiechem.
-Bo po to mam moje śliczne oczy.-odpowiedział.
-To niech ci żaba do nich wskoczy-powiedziałam i wstałam w celu znlezienia ciuchów.
Ubrałam się w to:



-Ślicznie wygladasz-szepnął do mnie Harry.
-Dziękuję-odpowiedziałam.
Harry obrócił mnie do siebie i zaczął przybliżać do mnie swoja twarz.Wyswobodziłam sie z jego uścisku i zapytałam:
-To co idziemy na śniadanie?
-Ymm..tak ok-odpowiedział speszony Harry.
Zeszlismy na dół i udalismy sie do kuchni gdzie juz wszyscy siedzieli.Ich oczy zwróciły sie w naszym kierunku.
-Ooo wstaly juz nasze gołąbeczki-powiedzial Niall i po chwili dodał-Harry jest sprawa,dzwonil Paul i mamy być w studiu za godzine.
-Ok-odpowiedział Harry.
-Jess idziemy dzisiaj na zakupy?-zapytałam Jessice.
-Ok,nie ma sprawy-odpowiedziała.
-Chłopcy to my wychodzimy-powiedziałysmy,wzięłysmy nasze torebki i wyszłysmy.Udałysmy sie w kierunku galerii.Bawiłysmy się świetnie.
Ja kupiłam to:


A Jessica to:



Obie uradowane wróciłyśmy do domu.
*Harry*
Pojechałem z chłopakami do Paula.Podobno to coś ważnego.
-Więc tak mam dla was niespodzianke-zaczął Paul-z powodu tego że dużo naprawcowaliście sie przez ostatnie 2 lata,załatwiłem wam 3 miesiące wakacji, mo.....-nie zdążył mówić dalej bo rozległo się chóralne Juhuuuu!!
-Cisza,jeszcze nie skończyłem-powiedział groźne Paul i zaczął kontynuowac-więc jak już mówiłem możecie wziąść ze sobą dwie,powtarzam TYLKO dwie osoby,jako osoby towarzyszące.Wakacje macie do wyboru,proszę się naradzić w domu-wypowiedział ostatnie zdanie i zakończył swój monolog-możecie iść do domu.

Ale super!!!Jedziemy na wakacje!!Ja napewno zabieram Amy!
-Chłopcy to kogo zabieramy-zapytałem.
-Ja nie mam nikogo kogo mogłbym zabrac-powiedział Zayan.
-Ja też-powiedział Niall.
-Może weźmiemy Amy i Jessice?-zaproponowałem.
-Tak,super!-odpowiedzieli wszyscy.
*Amy*
Weszłysmy do domu i zastałysmy chłopaków siedzacych w salonie.
-Cześć dziewczyny mamy dla was wiadomość-powiedzial Liam.
-Hej,co to za wiadomość-zapytałysmy.
-Wyjeżdżamy na 3 miesiące....-powiedział Louis.
-Co?Ale szkoda.Będziemy tęsknić-powiedziałysmy.
-A wy jedziecie z nami!-krzyknął dumny Harry.
-Co????-zapytała Jessica.
-Napewno?-zapytałam.
-Tak!-powiedzieli
-Ale super!-krzyknełysmy z Jessicą.
-A dokąd jedziemy?-zapytałam.
-Właśnie się zastanawiamy-odpowiedział Niall.
-LA,Paryż,Egipt,Barcelona,Wenecja-powiedzial Harry-tylko nie wiemy gdzie.
-Ile macie wolnego?-zapytałam.
-3 miesiące-odpowiedział Louis.
-Więc może pierwszy miesiąc spędzimy w Paryżu,drugi w LA,a trzeci w Wenecji?-zapytałam ich.
-Tak,świetny pomysł-powiedzieli wszyscy.
-To ja zadzwonię do Paula-powiedzial Harry.Po chwili wrocił i powiedział:-Wyjeżdżamy jutro o 23 do Paryża.
-Idziemy się pakować.-powiedzieli.
Weszłam do pokoju Harrego i mojego i zaczęłam wyciągać z szafy ciuchy i wkładać je do walizki.Do pokoju wszedł Harry.
-Nienawidzę pakowania-powiedział Harry.-Zawsze biorę za dużo rzeczy albo za mało-dodał i padł plackiem na łóżko
-Chcesz to ci mogę pomóc-powiedział i padłam tak jak on  plackiem obok niego.
-Na serio?Pomożesz mi?-zapytał i odwrócił twarz w moją stronę.
-Tak,a teraz ruszaj dupę i wstawaj-powiedziałam.
-Chyba jednak sobie trochę tutaj poleżę-powiedział
-Ruszaj dupe i to już-powiedziałam i zwaliłam go z łóżka.
-Ał nie wiedziałem że jestes tak bardzo brutalna-powiedział.
-Jeszcze wiele rzeczy o mnie nie wiesz-powiedziałam i wyszczerzylam sie w uśmiechu.
Styles wreszcie ruszył siedzenie i wspólnymi siłam zapakowaliśmy jego walizkę.
-Dziękuję-powiedział.
-Nie ma za co-odpowiedzialam i ruszylam dalej pakowac moją walizkę,po chwili skończyłam.Patrzyłam na Stylesa który robił coś na laptopie.
-Co tam robisz?-zapytałam.
-Nie twoja sprawa-powiedział i wystawił mi jezyk.
-Tak to nie będziemy się bawić-powiedzialam i ruszyłam w kierunku Loczka.Zdjęłam jego komputer z kolan i postawiłam  na podłodze.
-No i co mi zrobisz?-zapytał Loczek i założył ręcę za głowę.
-Idę siusiu-powiedziałam z uśmiechem i ruszyłam do  łazienki.Wziełam wiadro i napełniłam go wodą,niezauważona weszłam do pokoju i szłam w stronę  łóżka.
-Mam odpowiedź na twoje pytanie-powiedziałam kryjąc wiadro na podłodze.
-Tak?Jaką?-zapytał Loczek nadal nie otwierając oczu.
-To-powiedziałam i wylałam na niego całą zawartość wiadro.Styles tylko się uśmiechnął i otworzył oczy.
-Już nie żyjesz-powiedział i wstał z łóżka a ja wyleciałam z jego pokoju jak z procy.Zbiegłam po schodach i dopadłam drzwi wejściowych.Wyleciałam szybko na pole.Zobaczyłam że Styles stoi w drzwiach i patrzy na mnie z uśmiechem
-Nie wiesz kiedy i gdzie-powiedział i zniknął w domu.Poszłam na ogród i przeczekałam 10 minut,nagle poczułam że jestem mokra?Odwróciłam się i zobaczyłam Loczka z wężem ogrodowym.
-Ej to nie fer ty masz nieskonczoną ilość wody-powiedziałam.
-Racja-powiedział i odłożył węża.
-Idę na leżak-powiedzialam i udalam sie w kierunku leżaków,gdzie leżał wąż,szybkim ruchem wziełam go i ponownie oblałam Loczka strumieniem wody,odwrócił sie ukradl mi węża i znowu mnie oblał,ganialismy się po ogrodzie z wężem jak dzieci.Obydwoje bylismy przemoczeni.
-Rozejm?-zapytałam zmęczona.
-Zgoda-powiedział Styles i  ustawił węża tak że padal na nas tak jakby lał deszcz.Podszedł do mnie i odgarnął moje mokre włosy z czoła.
-Jesteś piekna-powiedział i zbliżył się do mnie.Po chwili złączył nasze usta w namietnym pocałunku.
__________________________________________________________________________
Siema!
Ten rozdział jest jednak najdłuższy.Nawet dluższy od poprzedniego w ktorym pisałam że on jest najdłuższy.Tak mnie straszna wena dopadła,ale chciałam wam wynagrodzić długą przerwę:DKocham <3
P.S.Komentujcie $$^%&*(&^&%^$$^

Amy



wtorek, 6 sierpnia 2013

Rozdział 13

-Dobra chłopcy są...są............-nie zdążył dokonczyć bo  z za moich pleców,rozległo się chóralne Niespodzianka!Odwróciłam się i ujrzałam wszystkich One Direction i Jess!
-Cieszymy się że do nas wróciłaś!-krzyknął Harry i wszyscy po kolei mnie uścisnęli.
-Jak się czujesz-zapytała Jess.
-Nawet dobrze,ale myśle że marcheweczki Boo jednak nie-mówiąc to wyciągnęłam marchewkę z kieszeni i ugryzłam kawałek.
-Ty zabójczynio!-krzyknął Boo Bear.
-Też cie lubię-powiedziałam i uśmiechnęłam sie.
-Chodźmy do domu zaczyna być zimno-powiedział Liam.
*Noc**Amy*
Obudził mnie zapach dymu,otworzyłam oczy i ujrzałam dym wydobywający się spod drzwi szybko je otworzyłam i pobiegłam przez dym do pokoju Jess.
-Jessica!Wstawaj!-krzyknęlam do niej,po chwili otworzyła oczy.
-Co się dzieje?-zapytała lecz po chwili poczuła dym-Pali się!
-Szybko musimy wyjść!-krzyknęłam i wzięłysmy trochę rzeczy Jessicy,ledwo dobiegłyśmy do mojego pokoju.Wzięłysmy także moje rzeczy.
-Jessica musimy skakać na trampolinę.-powiedziałam,,widziałam w jej oczach strach,Jessica ma lęk wysokość-Jess musimy,skoczymy razem
Wyrzuciłyśmy przez okno rzeczy które zabrałyśmy,złapałyśmy się za ręce i już miałysmy skakać gdy usłyszałam cichutkie skomlenie.
-Sisi,gdzie jesteś-zapytałam i już po chwili z szafy wyskoczył szczeniaczek.
-Jess jak my z nią skoczymy-Zapytałam
-Jakoś damy radę-odpowiedziała i skoczyłyśmy.
-Jessica nic ci nie jest-zapytałam ją po wylądowaniu na trampolinie.
-Nie a tobie?-zapytała
-Nie,musimy zadzwonić po strażaków-powiedziałam i zadzwoniłam po straż.-Zaraz bedą.
-Sisi nic ci nie jest-zapytałam pieska,na co usłyszałam radosne szczekanie,przytuliłam ją.
Stałyśmy i patrzyłyśmy jak nasz dom stoi w płomieniach.Po chwili obok nas pojawił się Harry.
-Co się stało,nic wam nie jest?-zapytał przerażony.
-Nic nam nie jest,zadzwoniłyśmy już po straż pożarną.-odpowiedziałam.
-Ale jak to się stało?-zapytał.
-Spałam sobie i nagle poczułam dym,pobiegłam do Jess i szybko zabrałysmy kilka rzeczy,po czym skoczyłyśmy przez moje okno.-odpowiedziałam.
-Aha-powiedział.
-Skoczyłyśmy na trampoline-odpowiedziała Jess.
Po chwili przyjechała straż pożarna,a reszta One Direction przybiegła do nas.
-Kto jest właścicielem tego budynku-zapytał strażak
-My-odpowiedziałysmy z Jessicą.
-Możemy tam wejść-zapytałam gdy już ostatni płomień zgasł.
-Tak-odpowiedział strażak.
-A czy dużo rzeczy ucierpiało?-zapytała Jessica.
-Pożar zaczął się od salonu,ktoś wlał przez okno benzynę i podpalił zapałką,kuchnia,łazienka oraz cała góra się spaliła ale trochę rzeczy udalo nam sie uratować-powiedział i po chwili drugi strażak przyniósł pudło z ubraniami moimi i Jessicy oraz kilkoma innymi rzeczami.
-Dziękujemy-powiedziałysmy.
-Gdzie my teraz będziemy spały?-zapytałam Jess.
-Możecie spać u nas-powiedzieli chłopcy.
-Nie będziemy się wam narzucać.-powiedziała Jessica.
-Ale to żaden klopot-powiedział Harry-prawda chłopaki-zapytał.
-Jasne-odpowiedzieli.
-Która godzina -zapytał Niall.
-dwudziesta druga-odpowiedział Zayan.
-Idziemy spać?-zapytał Liam
-Tak-odpowiedzieli wszyscy.
Weszliśmy do domu.
-Gdzie my będziemy spały-zapytała Jessica.
-Nie mamy pokojów gościnnych więc Amy będzie spac z Harrym,a Jessica z Liamem-powiedział Zayan.
-Ok-odpowiedziałyśmy.
*Tydzień póżniej*
*Noc*
Obudziły mnie trzaski i grzmoty.Burza.Strasznie się jej boję.Wstałam i otworzyłam oczy.Co mam robić?Zaczęłam nerwowo chodzić po pokoju,a na każdy grzmot podskakiwałam do góry.Po chwili poczułam na swojej tali dłonie.
-Co sie dzieje Amy?-zapytał Harry.
-Bo..bo jest burza-powiedziałam.
-Nie bój się przy mnie nic ci się nie stanie.-odpowiedział spokojnie Harry.
Położyliśmy się.
-Nigdy nie pozwolę nikomu cię skrzywdzić-powiedział Harry i przytulił mnie.Wtuliłam sie w jego rozgrzany tors i tak usnęłam.
____________________________________________________
Siema Miski!
Mam nadzieję że nadal będziecie mnie odwiedzać.Ten rozdział jest najdłuższy z wszystkich moich rozdziałów.Miałam straszną wenę:D
P.S.Komentujcie $^%&*&^&%^^%%^%^^&&&&**%
Amy

-

czwartek, 1 sierpnia 2013

The Versatile Blogger

Więc tak zostałam nominowana do The VB.Bardzo ci dziękuję!To moja pierwsza nominacja,więc to dużo dla mnie znaczy!:D


7 faktów o mnie:

1.Jestem szalona.

2.Mam brata i siostre

3.Jestem ciocią!Moja siostrzenica ma 7 miesięcy.

4.Uwielbiam Londyn.

5.Mam spory talent do kłopotów, oraz wielkiego pecha.

6.Mam talent do dziennikarstwa i malarstwa oraz....chyba.......więcej emocji...........śpiewania?

7.Kocham Harrego!

8.Tak zgadza się 8 punktów ponieważ musze to napisać,.....więc..............................we wrześniu skoncze 11 lat :DDDDDD:DDDD:DDD:DDD<33<33<333333.



Nominować blogów nie mogę ponieważ mało czasu mam na czytanie ich :'((((

Rozdział 12

*Amy*
Znowu ta sama przenikająca biel.Głuchy odgłos kroków pięlęgniarek i lekarzy.Pustka,pustka.Wszędzie pusto!
-Amy,jak dobrze że się już obudziłaś-powiedział Louis,było widać,że....że PŁAKAŁ!
-Tak,co się stało?Pamiętam tylko to że jechaliśmy autem i przeszywający ból.-powiedziałam i dotknęłam miejsca w którym mnie bolało-AUUUUU!!!!!!!-zaskowyczałam i bezsilnie opadlam na szpitalne łóżko.
-Lekarze mówią że to tylko osłabnięcie-powiedział Louis-Jutro można cię zabrać.
-Aha,przepraszam Louis,ale jestem trochę zmęczona-powiedziałam.
-Dobrze,prześpij się-odpowiedział.
I usnęłam
*Dom*
-Nareszcie dom!-krzyknęłam.
-Tak-odpowiedział Louis.
Poszłam pod lodówkę i wzięłam sok pomarańczowy.Upiłam kilka łyków.
-A gdzie reszta chłopaków?-zapytałam gdyż zdziwiłam się,że w ty domu nie grasują te dzikie zwierzęta.
-Yyyy...są w domu-odpowiedział i juz po chwili wiedziałam że coś ukrywa.
-Louisku,powiedz co cię męczy-przystanęłam przy nim i uśmiechnęłam się słodko.
-Yyyyy.......
-Louisku
-Yyyyy......nie powiem!!!!!!!!!!-odpowiedział i uciekł do ogrodu,więc szybko za nim pobiegłam,ale jeszcze wczesniej wzięłam z lodówki wzięłam moją tajną broń i schowałam do kieszeni.
Louis stał na śroku ogrodu i nie wiedział gdzie ma się schować ponieważ widział że nadchodzę ukrył się za basenem,ja szybko zniknęlam mu z widoku i pobiegłam po węża z wodą.Odkręciłam kurek i wzięłam wąż zakradając się pod basen.
-Adios Boo!!!-krzyknęłam i wpadłam za basen oblewając chłopaka wodą,jednak on był szybszy i wyrwał mi wąż,czemu skutkiem byłam całą mokra,szybko zakręciłam kurek i wyjęłam ostateczną broń.MARCHEWKI KTÓRE LOVCIAM!!!
-Albo powiesz,albo twoje dzieci będą w moim brzuszku!!-powiedziałam.
-Nie tylko nie Kunegunda i Kazmirz-krzyknął Louis.
-Dobrze w takim razie...-wyjęłam kolejne marchewki.
-Nie,nie tylko nie Stefan i Kryśka-krzyknął,podbiegł do mnie i zacząl mnie łaskotać.
-Nie..ni..e...prze.s...tań!-śmiałam się.
-Oddaj Stefana,Kazmirza,Kunegunde i Kryśke to przestanę-odpowiedział.
-Dobra masz-oddałam mu jego "dzieci".-A teraz grzecznie powiedz gdzie są chlopcy, bo jak nie to ucierpi reszta twoich dzieci.-powiedziałam wyjmując resztę marcheweczek.
-Dobra chłopcy są...są..............
_____________________________________________________
Hejka ludzie przepraszam że tak długo musieliście czekać na ten rozdział,ale niestety znowu jestem w Austrii,a tam gdzie mieszkam internetu ani widu ani słychu.:D


P.S. Komentujcie %%^#((@&^^#$!@)(@*#^&#%^&%#%


Kocham <3

Amy