czwartek, 1 sierpnia 2013

Rozdział 12

*Amy*
Znowu ta sama przenikająca biel.Głuchy odgłos kroków pięlęgniarek i lekarzy.Pustka,pustka.Wszędzie pusto!
-Amy,jak dobrze że się już obudziłaś-powiedział Louis,było widać,że....że PŁAKAŁ!
-Tak,co się stało?Pamiętam tylko to że jechaliśmy autem i przeszywający ból.-powiedziałam i dotknęłam miejsca w którym mnie bolało-AUUUUU!!!!!!!-zaskowyczałam i bezsilnie opadlam na szpitalne łóżko.
-Lekarze mówią że to tylko osłabnięcie-powiedział Louis-Jutro można cię zabrać.
-Aha,przepraszam Louis,ale jestem trochę zmęczona-powiedziałam.
-Dobrze,prześpij się-odpowiedział.
I usnęłam
*Dom*
-Nareszcie dom!-krzyknęłam.
-Tak-odpowiedział Louis.
Poszłam pod lodówkę i wzięłam sok pomarańczowy.Upiłam kilka łyków.
-A gdzie reszta chłopaków?-zapytałam gdyż zdziwiłam się,że w ty domu nie grasują te dzikie zwierzęta.
-Yyyy...są w domu-odpowiedział i juz po chwili wiedziałam że coś ukrywa.
-Louisku,powiedz co cię męczy-przystanęłam przy nim i uśmiechnęłam się słodko.
-Yyyyy.......
-Louisku
-Yyyyy......nie powiem!!!!!!!!!!-odpowiedział i uciekł do ogrodu,więc szybko za nim pobiegłam,ale jeszcze wczesniej wzięłam z lodówki wzięłam moją tajną broń i schowałam do kieszeni.
Louis stał na śroku ogrodu i nie wiedział gdzie ma się schować ponieważ widział że nadchodzę ukrył się za basenem,ja szybko zniknęlam mu z widoku i pobiegłam po węża z wodą.Odkręciłam kurek i wzięłam wąż zakradając się pod basen.
-Adios Boo!!!-krzyknęłam i wpadłam za basen oblewając chłopaka wodą,jednak on był szybszy i wyrwał mi wąż,czemu skutkiem byłam całą mokra,szybko zakręciłam kurek i wyjęłam ostateczną broń.MARCHEWKI KTÓRE LOVCIAM!!!
-Albo powiesz,albo twoje dzieci będą w moim brzuszku!!-powiedziałam.
-Nie tylko nie Kunegunda i Kazmirz-krzyknął Louis.
-Dobrze w takim razie...-wyjęłam kolejne marchewki.
-Nie,nie tylko nie Stefan i Kryśka-krzyknął,podbiegł do mnie i zacząl mnie łaskotać.
-Nie..ni..e...prze.s...tań!-śmiałam się.
-Oddaj Stefana,Kazmirza,Kunegunde i Kryśke to przestanę-odpowiedział.
-Dobra masz-oddałam mu jego "dzieci".-A teraz grzecznie powiedz gdzie są chlopcy, bo jak nie to ucierpi reszta twoich dzieci.-powiedziałam wyjmując resztę marcheweczek.
-Dobra chłopcy są...są..............
_____________________________________________________
Hejka ludzie przepraszam że tak długo musieliście czekać na ten rozdział,ale niestety znowu jestem w Austrii,a tam gdzie mieszkam internetu ani widu ani słychu.:D


P.S. Komentujcie %%^#((@&^^#$!@)(@*#^&#%^&%#%


Kocham <3

Amy


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz