Obudziłam się , i jak miałam w swoim zwyczaju nie otwierając oczu wyciągnęłam rękę aby wziąść telefon i sprawdzić która godzina,ale zamiast na twardą obudowę telefonu,natrafiłam na miękką powierzchnie,chwilę pomacałam i dopiero jak odezwał się chrapkowaty głos szybko wziełam rękę.
-Amy?Co ty robisz z moją twarzą-zapytał Harry.Otworzyłam oczy i podniosłam się.
-Harry?-zapytałam.
-Tak!-odpowiedział i po chwili ujrzałam dwoje ślicznych oczu patrzących na mnie.
-Co się tak gapisz?-zapytałam go z uśmiechem.
-Bo po to mam moje śliczne oczy.-odpowiedział.
-To niech ci żaba do nich wskoczy-powiedziałam i wstałam w celu znlezienia ciuchów.
Ubrałam się w to:
-Ślicznie wygladasz-szepnął do mnie Harry.
-Dziękuję-odpowiedziałam.
Harry obrócił mnie do siebie i zaczął przybliżać do mnie swoja twarz.Wyswobodziłam sie z jego uścisku i zapytałam:
-To co idziemy na śniadanie?
-Ymm..tak ok-odpowiedział speszony Harry.
Zeszlismy na dół i udalismy sie do kuchni gdzie juz wszyscy siedzieli.Ich oczy zwróciły sie w naszym kierunku.
-Ooo wstaly juz nasze gołąbeczki-powiedzial Niall i po chwili dodał-Harry jest sprawa,dzwonil Paul i mamy być w studiu za godzine.
-Ok-odpowiedział Harry.
-Jess idziemy dzisiaj na zakupy?-zapytałam Jessice.
-Ok,nie ma sprawy-odpowiedziała.
-Chłopcy to my wychodzimy-powiedziałysmy,wzięłysmy nasze torebki i wyszłysmy.Udałysmy sie w kierunku galerii.Bawiłysmy się świetnie.
Ja kupiłam to:
A Jessica to:
Obie uradowane wróciłyśmy do domu.
*Harry*
Pojechałem z chłopakami do Paula.Podobno to coś ważnego.
-Więc tak mam dla was niespodzianke-zaczął Paul-z powodu tego że dużo naprawcowaliście sie przez ostatnie 2 lata,załatwiłem wam 3 miesiące wakacji, mo.....-nie zdążył mówić dalej bo rozległo się chóralne Juhuuuu!!
-Cisza,jeszcze nie skończyłem-powiedział groźne Paul i zaczął kontynuowac-więc jak już mówiłem możecie wziąść ze sobą dwie,powtarzam TYLKO dwie osoby,jako osoby towarzyszące.Wakacje macie do wyboru,proszę się naradzić w domu-wypowiedział ostatnie zdanie i zakończył swój monolog-możecie iść do domu.
Ale super!!!Jedziemy na wakacje!!Ja napewno zabieram Amy!
-Chłopcy to kogo zabieramy-zapytałem.
-Ja nie mam nikogo kogo mogłbym zabrac-powiedział Zayan.
-Ja też-powiedział Niall.
-Może weźmiemy Amy i Jessice?-zaproponowałem.
-Tak,super!-odpowiedzieli wszyscy.
*Amy*
Weszłysmy do domu i zastałysmy chłopaków siedzacych w salonie.
-Cześć dziewczyny mamy dla was wiadomość-powiedzial Liam.
-Hej,co to za wiadomość-zapytałysmy.
-Wyjeżdżamy na 3 miesiące....-powiedział Louis.
-Co?Ale szkoda.Będziemy tęsknić-powiedziałysmy.
-A wy jedziecie z nami!-krzyknął dumny Harry.
-Co????-zapytała Jessica.
-Napewno?-zapytałam.
-Tak!-powiedzieli
-Ale super!-krzyknełysmy z Jessicą.
-A dokąd jedziemy?-zapytałam.
-Właśnie się zastanawiamy-odpowiedział Niall.
-LA,Paryż,Egipt,Barcelona,Wenecja-powiedzial Harry-tylko nie wiemy gdzie.
-Ile macie wolnego?-zapytałam.
-3 miesiące-odpowiedział Louis.
-Więc może pierwszy miesiąc spędzimy w Paryżu,drugi w LA,a trzeci w Wenecji?-zapytałam ich.
-Tak,świetny pomysł-powiedzieli wszyscy.
-To ja zadzwonię do Paula-powiedzial Harry.Po chwili wrocił i powiedział:-Wyjeżdżamy jutro o 23 do Paryża.
-Idziemy się pakować.-powiedzieli.
Weszłam do pokoju Harrego i mojego i zaczęłam wyciągać z szafy ciuchy i wkładać je do walizki.Do pokoju wszedł Harry.
-Nienawidzę pakowania-powiedział Harry.-Zawsze biorę za dużo rzeczy albo za mało-dodał i padł plackiem na łóżko
-Chcesz to ci mogę pomóc-powiedział i padłam tak jak on plackiem obok niego.
-Na serio?Pomożesz mi?-zapytał i odwrócił twarz w moją stronę.
-Tak,a teraz ruszaj dupę i wstawaj-powiedziałam.
-Chyba jednak sobie trochę tutaj poleżę-powiedział
-Ruszaj dupe i to już-powiedziałam i zwaliłam go z łóżka.
-Ał nie wiedziałem że jestes tak bardzo brutalna-powiedział.
-Jeszcze wiele rzeczy o mnie nie wiesz-powiedziałam i wyszczerzylam sie w uśmiechu.
Styles wreszcie ruszył siedzenie i wspólnymi siłam zapakowaliśmy jego walizkę.
-Dziękuję-powiedział.
-Nie ma za co-odpowiedzialam i ruszylam dalej pakowac moją walizkę,po chwili skończyłam.Patrzyłam na Stylesa który robił coś na laptopie.
-Co tam robisz?-zapytałam.
-Nie twoja sprawa-powiedział i wystawił mi jezyk.
-Tak to nie będziemy się bawić-powiedzialam i ruszyłam w kierunku Loczka.Zdjęłam jego komputer z kolan i postawiłam na podłodze.
-No i co mi zrobisz?-zapytał Loczek i założył ręcę za głowę.
-Idę siusiu-powiedziałam z uśmiechem i ruszyłam do łazienki.Wziełam wiadro i napełniłam go wodą,niezauważona weszłam do pokoju i szłam w stronę łóżka.
-Mam odpowiedź na twoje pytanie-powiedziałam kryjąc wiadro na podłodze.
-Tak?Jaką?-zapytał Loczek nadal nie otwierając oczu.
-To-powiedziałam i wylałam na niego całą zawartość wiadro.Styles tylko się uśmiechnął i otworzył oczy.
-Już nie żyjesz-powiedział i wstał z łóżka a ja wyleciałam z jego pokoju jak z procy.Zbiegłam po schodach i dopadłam drzwi wejściowych.Wyleciałam szybko na pole.Zobaczyłam że Styles stoi w drzwiach i patrzy na mnie z uśmiechem
-Nie wiesz kiedy i gdzie-powiedział i zniknął w domu.Poszłam na ogród i przeczekałam 10 minut,nagle poczułam że jestem mokra?Odwróciłam się i zobaczyłam Loczka z wężem ogrodowym.
-Ej to nie fer ty masz nieskonczoną ilość wody-powiedziałam.
-Racja-powiedział i odłożył węża.
-Idę na leżak-powiedzialam i udalam sie w kierunku leżaków,gdzie leżał wąż,szybkim ruchem wziełam go i ponownie oblałam Loczka strumieniem wody,odwrócił sie ukradl mi węża i znowu mnie oblał,ganialismy się po ogrodzie z wężem jak dzieci.Obydwoje bylismy przemoczeni.
-Rozejm?-zapytałam zmęczona.
-Zgoda-powiedział Styles i ustawił węża tak że padal na nas tak jakby lał deszcz.Podszedł do mnie i odgarnął moje mokre włosy z czoła.
-Jesteś piekna-powiedział i zbliżył się do mnie.Po chwili złączył nasze usta w namietnym pocałunku.
__________________________________________________________________________
Siema!
Ten rozdział jest jednak najdłuższy.Nawet dluższy od poprzedniego w ktorym pisałam że on jest najdłuższy.Tak mnie straszna wena dopadła,ale chciałam wam wynagrodzić długą przerwę:DKocham <3
P.S.Komentujcie $$^%&*(&^&%^$$^
Amy


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz