Hej wszystkim!
I tak nikogo tu nie ma ale no cóż.....
Tak jak w tytule powracam do historii Amy i Loczka.
Poukładałam sobie wszystko w główce i już dzisiaj powinien się pojawić rozdział.
Amy <3
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
czwartek, 20 marca 2014
niedziela, 16 marca 2014
To jeszcze nie koniec!
Dobra kochani!Robimy tak:Albo pisze epilog i zakładam nowego bloga albo dalej prowadzę tego!Piszcie,jeśli nie będzie żadnych komentarzy,robię epilog i zakładam nowego bloga!
Amy
Amy
piątek, 31 stycznia 2014
Czy to koniec?
Hej kochani!
Długo się nad tym zastanawiałam ale chyba nie ma już sensu prowadzić historii Amy i Harr'ego.Napisałabym jeszcze epilog i pomyslała nas innym blogiem.Przyznam szczerze że nie sprawia mi już przyjemności pisania dla was rozdziałów.Nwm jeszcze dokładnie czy tak zrobić.Piszcie swoje pomysły w komentarzu.
Amy
Długo się nad tym zastanawiałam ale chyba nie ma już sensu prowadzić historii Amy i Harr'ego.Napisałabym jeszcze epilog i pomyslała nas innym blogiem.Przyznam szczerze że nie sprawia mi już przyjemności pisania dla was rozdziałów.Nwm jeszcze dokładnie czy tak zrobić.Piszcie swoje pomysły w komentarzu.
Amy
sobota, 25 stycznia 2014
Zawieszam
Hej :-( Przepraszam was bardzo,że mnie nie było tyle czasu,ale naprawdę nie wyrabiam :-( Blog wznowiony 1 lutego!
Amy
Amy
czwartek, 12 grudnia 2013
Mój drugi blog xD
Heja!
Nowy rozdział dzisiaj albo jutro (zdradze że trochę będzie się działo w świecie Harrego i Amy).
Ale nie o to chodzi.Mam nowego bloga który opowiada o moim życiu.Dopiero zaczęłam więc jeszcze za bardzo nie ma co czytać ale zawsze można zaglądnąć.Posty na nim będą pojawiały się codziennie.
http://oliwiuss.blogspot.com/
Amy (Oliwia)
Nowy rozdział dzisiaj albo jutro (zdradze że trochę będzie się działo w świecie Harrego i Amy).
Ale nie o to chodzi.Mam nowego bloga który opowiada o moim życiu.Dopiero zaczęłam więc jeszcze za bardzo nie ma co czytać ale zawsze można zaglądnąć.Posty na nim będą pojawiały się codziennie.
http://oliwiuss.blogspot.com/
Amy (Oliwia)
środa, 11 grudnia 2013
Rozdział 17
*Amy*
Obudziłam się przez chrapanie,taaaa
chrapanie mojej BFF.Jak ja bym jej ten pyszczek zasłoniła.Ale cóż czas
wstawać.Cicho zeszłam z łóżka i zaczęłam się ubierać

Raczej nigdzie
wychodzić nie będę,bo na dworze -3 stopnie,za takie coś dziękuje.Jak na Paryż
to było bardzo zimno.Pomalowałam się lekko i zaczęlam budzić Jessice.
-Wstawaj!-darłam
się
-Już,już czemu tak
wczesnie wstałaś?-zapytała
-Bo nie mogłam już
dłużej znieść "cudownego" chrapania mojej BFF-odpowiedziałam z
sarkazmem.
-O już nie fochaj
się-powiedziała Jess i zaczęła się ubierać.Później pomalowała się.

-Idziemy budzić
chłopaków?-zapytałam
-Jasne
chodźmy-odpowiedziała.
Po cichu wyszlyśmy
z naszego pokoju i skierowałyśmy się do pokoju chlopaków który był na przeciwko
naszego.Od razu weszłyśmy po cichutku i sprawdzyłyśmy czy śpią.Spali jak
zabici.Jess miała zająć się Liamem i Zayanem.Ja Niallem Harrym i
Louisem.Podeszłam do Nialla i powiedziałam mu że Jessica je mu jego żelki-od
razu się obudził.Jessica Liama pocałowała a Zayana zrzuciła z łóżka.
-Co wy macie z tym
zrzucaniem?-zapytał się nas.
Zajęłam się Louisem
na niego jak zwykle skoczyłam a Hazze pocałowałam i po chwili cała nasza piątka
ukazała nam się obudzona.
-Niestety ze
zwiedzania nici-odpowiedziała Jessica.
-Ale proponuję
zejść na dół zjeść śniadanie i pograc w kalambury-zaproponowałam.
Wszyscy się
zgodzili.Zeszliśmy na dół i zaczęliśmy konsumować nasze śniadanie.Było
PYSZNEEEEE.Wszyscy w końcu byliśmy nażarci aż po sam czubek nosa ( z wyjątkiem
Nialla który oczywiscie protestował mówiąc że nadal jest głodny).Ruszyliśmy na
górę do pokoju chłopaków.Zaczęliśmy grac w kalambury w zespołach było po trzy
osoby.Ja byłam z Harrym i Louisem.A Jess z Niallem i Zayanem.Zaczęło się Louis
zaczął coś pokazywać.Stanął i złożył ręce u gory.
-Yyyy statua
wolności?Wieża Eiffla?-zapytał Harry
-Marchewka!-Krzyknęłam
-Zgadłaś-uśmiechnął
się Louis a miny innych były bezcenne.
Pobawiliśmy się
jeszcze trochę i wyszlo że moja drużyna wygrała,pożegnaliśmy się i poszlismy
spać.
___________________________________________
Nowiutki
rozdział,mam nadzieję że wam się podoba.
Komentarz=Motywowanie=Szbyciej
rozdział
Buźka
Amy Xoxoxo
wtorek, 10 grudnia 2013
To moja wina
Nie ma mnie tu już długi okres czasu.Nie mam na nic czasu!Na bloga,na nauke na nic!Mam psa który wymaga bardzo dużej opieki,moja siostra urodziła dziecko w styczniu i chodź jest już duże to się nim opiekuje bo to w końcu moja siostrzenica.Nwm ale chyba nie ma sensu dalej pisać tego bloga.Mam dużo pomysłów dzięki przerwie ale nie mam dla kogo to pisać.To co że mam 2094 wyświetleń, z czego bardzo się ciesze.Ale nie mam komentarzy.To prawda pod kilkoma postami mam z 2 czy tam 3 komentarze ale one są od moich prawdziwych fanek które czytają tego bloga.To we mnie tkwi problem!To ja nie umiem pisać!Dlatego jak nie będzie pod tym postem 6 komentarzy najprawdopodobnie zawieszę tego bloga,a pomyslów jak mowiłam mam dużo.Proszę jeśli choć trochę podoba ci się moje opowiadanie to zostaw po sobie ślad w postaci komenatrza,to naprawdę dużo dla mnie znaczy.A jeśli ci się nie podoba to napisz co ci się w nim nie podoba.Dziękuję.
PS Bardzo dziękuję za te 2094 wejść.
Amy
PS Bardzo dziękuję za te 2094 wejść.
Amy
sobota, 26 października 2013
Rozdział 16
*Amy*
Otworzyłam oczy i zobaczyłam,że nadal lecimy i że wszystko jest w porządku.
-Harry,to my nie spadamy?-zapytałam Harrego.
-Nie,dlaczego mielibysmy spadać?-odpowiedział lekko zdziwiony.
-Ufff,to był tylko sen-odpowiedziałam szczęśliwa.-Kiedy lądujemy?
-Za 10 minut-odpowiedział
-Czyli przespałam cały lot?
-Tak-odpowiedział.
Zaczęłam pakować do swojej torebki,laptopa,telefon,słuchawki,itp.
*PROSIMY ZAPIĄĆ PASY BEZPIECZEŃSTWA,ZA CHWILE LĄDUJEMY!*
Szybo z Harrym zapięliśmy pasy bezpieczeństwa,i czekaliśmy aż samolot dotknie ziemi.
Gdy tylko drzwi samolotu się otworzyły,odrazu wybiegłam na ziemie,i na niej uklękłam.
-Już nigdy więcej SAMOLOTÓW!-krzyknęłam,całując ją.
Ludzie patrzyli się na mnie jak na debila,ale ja to miałam gdzieś,ważne było że przeżyłam.
-To co gdzie idziemy?-zapytałam gdy już otrzepałam spodnie.
-Musimy zajerestrowac się w naszym apartamentowcu-odpowiedział Liam.
Ochoczo ruszyliśmy do taksówki,i już po chwili byliśmy obok apartamentowca.Weszlismy do środka i zameldowaliśmy sie.Zajęliśmy się przydzielaniem pokoji.
-Jess i Am,mają razem-powiedział Liam.-Harry i Louis,razem i ja,Zeyan,Niall-razem.
Wszyscy rozeszli się do swoich pokoji.Gdy przekroczyłyśmy próg naszego pokoju o mało nie zwariowałysmy.To były dwa pokoje w jednym,jakby stworzone dla nas.
Amy
Jessica
Obie zmęczone usnęłyśmy.
_____________________________________________________________
Już mnie pewnie nie lubicie.Przepraszam ale nie miałam weny.Jak każdy miałam małe złamania nerwowe przez szkołe,dom,przyjaciół.Ale teraz postaram się dodawać rodziały trzy razy w tygodniu.
Amy
Otworzyłam oczy i zobaczyłam,że nadal lecimy i że wszystko jest w porządku.
-Harry,to my nie spadamy?-zapytałam Harrego.
-Nie,dlaczego mielibysmy spadać?-odpowiedział lekko zdziwiony.
-Ufff,to był tylko sen-odpowiedziałam szczęśliwa.-Kiedy lądujemy?
-Za 10 minut-odpowiedział
-Czyli przespałam cały lot?
-Tak-odpowiedział.
Zaczęłam pakować do swojej torebki,laptopa,telefon,słuchawki,itp.
*PROSIMY ZAPIĄĆ PASY BEZPIECZEŃSTWA,ZA CHWILE LĄDUJEMY!*
Szybo z Harrym zapięliśmy pasy bezpieczeństwa,i czekaliśmy aż samolot dotknie ziemi.
Gdy tylko drzwi samolotu się otworzyły,odrazu wybiegłam na ziemie,i na niej uklękłam.
-Już nigdy więcej SAMOLOTÓW!-krzyknęłam,całując ją.
Ludzie patrzyli się na mnie jak na debila,ale ja to miałam gdzieś,ważne było że przeżyłam.
-To co gdzie idziemy?-zapytałam gdy już otrzepałam spodnie.
-Musimy zajerestrowac się w naszym apartamentowcu-odpowiedział Liam.
Ochoczo ruszyliśmy do taksówki,i już po chwili byliśmy obok apartamentowca.Weszlismy do środka i zameldowaliśmy sie.Zajęliśmy się przydzielaniem pokoji.
-Jess i Am,mają razem-powiedział Liam.-Harry i Louis,razem i ja,Zeyan,Niall-razem.
Wszyscy rozeszli się do swoich pokoji.Gdy przekroczyłyśmy próg naszego pokoju o mało nie zwariowałysmy.To były dwa pokoje w jednym,jakby stworzone dla nas.
Amy
Jessica
Obie zmęczone usnęłyśmy.
_____________________________________________________________
Już mnie pewnie nie lubicie.Przepraszam ale nie miałam weny.Jak każdy miałam małe złamania nerwowe przez szkołe,dom,przyjaciół.Ale teraz postaram się dodawać rodziały trzy razy w tygodniu.
Amy
środa, 9 października 2013
Mój Ask
Hejka ludziki!
Rozdział powinien znaleźć się w weekend,ale tymczasem mam dla was mojego ASKA!!!!!!
http://ask.fm/oliwiuss
Zadawajcie tyle pytań ile tylko chcecie.Na każde odpowiem!!!!!!!!!
Amy
Rozdział powinien znaleźć się w weekend,ale tymczasem mam dla was mojego ASKA!!!!!!
http://ask.fm/oliwiuss
Zadawajcie tyle pytań ile tylko chcecie.Na każde odpowiem!!!!!!!!!
Amy
niedziela, 29 września 2013
Ważne!!!!
Hej ludziki!
Wiem przepraszam za to że nie ma jeszcze kolejnego rozdziału ale jestem zawalona szkołą.Normalnie zawalili mnie tak że nie mogę oddychać.Wiem że jestem dopiero w 5 klasie,ale za rok 6 klasa i sprawdziań. W dodatku jako jedyny rocznik będziemy zdawali z języka angielskiego.Ratujcie mnie!
A więc do rzeczy,chciałam was poprosić o wpisywanie waszych pomysłow na dalsze rozdziały.Na 17 już mam pomysł,ale na resztę już nie więc proszę o wasze pomysły.A i jeszcze jeśli ktoś robi szablony na blogi,i mógłby mi go zrobić to prosze o napisanie pod komentarzem.Cały czas zamawiam na róznych takich stronach ale to nie ja zostaję wybrana więc,proszę o pomoc.!!!!!
Amy
Wiem przepraszam za to że nie ma jeszcze kolejnego rozdziału ale jestem zawalona szkołą.Normalnie zawalili mnie tak że nie mogę oddychać.Wiem że jestem dopiero w 5 klasie,ale za rok 6 klasa i sprawdziań. W dodatku jako jedyny rocznik będziemy zdawali z języka angielskiego.Ratujcie mnie!
A więc do rzeczy,chciałam was poprosić o wpisywanie waszych pomysłow na dalsze rozdziały.Na 17 już mam pomysł,ale na resztę już nie więc proszę o wasze pomysły.A i jeszcze jeśli ktoś robi szablony na blogi,i mógłby mi go zrobić to prosze o napisanie pod komentarzem.Cały czas zamawiam na róznych takich stronach ale to nie ja zostaję wybrana więc,proszę o pomoc.!!!!!
Amy
czwartek, 19 września 2013
Rozdział 16
* W samolocie* *Amy*
Po wejściu do samolotu zajęliśmy miejsca,jechaliśmy w pierwszej klasie.Ja miałam miejsce numer 95,Jess 97 i Liam 98,Zayan ,Niall i Louis mieli siedzenia trzy osobowe,99,100 i 101.Tylko nie wiedziałam jakie miejsce miał Harry.Szukałam swojego miejsca i wreszcie znalazłam,moje miejsce było przy oknie.Usiadłam i wyjełam z torby laptopa,nagle obok mnie ktoś gwałtownie usiadł w czego skutek mój laptop wypadł mi z rąk i roztrzaskał się na podłodze.
-Cholera!-krzyknęłam i już miałam nakrzyczeć na tego kto to zrobił,gdy ujrzałam piękne loczki i zielone oczy.
-Przepraszam Amy-powiedział Harry.
-Nic się nie stało-powiedziałam i zaczęłam zbierać pozostałości po moim laptopie.Harry zaraz zaczął mi pomagać.
-Odkupie ci go-powiedział.
-Nie trzeba to tylko laptop-powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego-Tylko bardziej mnie martwi,czy da się odzyskać te rzeczy które były na dysku-dodałam.
-Napewno tak-powiedział i uśmiechnął się ukazując dwa piękne dołeczki.
Podniosłam laptop i obejrzałam go,miał rozbitą szybkę.Spróbowałam go włączyć lecz niestety nie dał rady uruchomić się.Schowałam go spowrotem do jego pokrowca.
-Wiesz co,chyba się zdrzemnę mamy przecież przed sobą jeszcze 9 godzin podróży-powiedziałam do Harrego.
-Dobrze,a ja cię popilnuje-powiedział i się uśmiechnął.
-Dobrze tatusiu-powiedziałam i po chwili usnęłam.
* 5 godzin później*
Ze snu wyrwały mnie lekkie turbulencje.Przestraszona odrazu się rozbudziłam.
-Harry czy...czy my spadamy-zapytałam go.
-Nie bój się Amy to tylko lekkie turbulencje-powiedział.Po chwili z głośników dał się słyszeć głos pilota który informował że nie ma się czym martwić bo to tylko lekkie turbulencje,a chwilę później turbulencję całkowicie ustały.Odetchnęłam z ulgą.
-Na szczęście turbulencje już minęły-powiedziałam.
-Tak-powiedział Harry.Nie wiem czemu ale przytuliłam sie do Harrego i ponownie usnęłam.
*Harry*
Patrzyłem jak ona słodko śpi,gdy nagle samolot znowu zaczął podskakiwać.Przestraszona brunetka znowu się obudziła,lecz tym razem wyjrzeliśmy że nasz samolot spada.
-Harry,proszę powiedz że to nie koniec-powiedziała Amy.
-To nie koniec,obiecuję ci,kocham cię-odpowiedziałem.
-Ja też cię kocham-usłyszałem upragnione słowa,po chwili złączyliśmy nasze usta w pocałunku,prawdopodobnie w ostatnim pocałunku.
______________________________________________________--
Wiem spóźniłam się znowu,kurde zawiodłam was.Przepraszam.Przepraszam.Przepraszam.Przepraszam.
Amy
Po wejściu do samolotu zajęliśmy miejsca,jechaliśmy w pierwszej klasie.Ja miałam miejsce numer 95,Jess 97 i Liam 98,Zayan ,Niall i Louis mieli siedzenia trzy osobowe,99,100 i 101.Tylko nie wiedziałam jakie miejsce miał Harry.Szukałam swojego miejsca i wreszcie znalazłam,moje miejsce było przy oknie.Usiadłam i wyjełam z torby laptopa,nagle obok mnie ktoś gwałtownie usiadł w czego skutek mój laptop wypadł mi z rąk i roztrzaskał się na podłodze.
-Cholera!-krzyknęłam i już miałam nakrzyczeć na tego kto to zrobił,gdy ujrzałam piękne loczki i zielone oczy.
-Przepraszam Amy-powiedział Harry.
-Nic się nie stało-powiedziałam i zaczęłam zbierać pozostałości po moim laptopie.Harry zaraz zaczął mi pomagać.
-Odkupie ci go-powiedział.
-Nie trzeba to tylko laptop-powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego-Tylko bardziej mnie martwi,czy da się odzyskać te rzeczy które były na dysku-dodałam.
-Napewno tak-powiedział i uśmiechnął się ukazując dwa piękne dołeczki.
Podniosłam laptop i obejrzałam go,miał rozbitą szybkę.Spróbowałam go włączyć lecz niestety nie dał rady uruchomić się.Schowałam go spowrotem do jego pokrowca.
-Wiesz co,chyba się zdrzemnę mamy przecież przed sobą jeszcze 9 godzin podróży-powiedziałam do Harrego.
-Dobrze,a ja cię popilnuje-powiedział i się uśmiechnął.
-Dobrze tatusiu-powiedziałam i po chwili usnęłam.
* 5 godzin później*
Ze snu wyrwały mnie lekkie turbulencje.Przestraszona odrazu się rozbudziłam.
-Harry czy...czy my spadamy-zapytałam go.
-Nie bój się Amy to tylko lekkie turbulencje-powiedział.Po chwili z głośników dał się słyszeć głos pilota który informował że nie ma się czym martwić bo to tylko lekkie turbulencje,a chwilę później turbulencję całkowicie ustały.Odetchnęłam z ulgą.
-Na szczęście turbulencje już minęły-powiedziałam.
-Tak-powiedział Harry.Nie wiem czemu ale przytuliłam sie do Harrego i ponownie usnęłam.
*Harry*
Patrzyłem jak ona słodko śpi,gdy nagle samolot znowu zaczął podskakiwać.Przestraszona brunetka znowu się obudziła,lecz tym razem wyjrzeliśmy że nasz samolot spada.
-Harry,proszę powiedz że to nie koniec-powiedziała Amy.
-To nie koniec,obiecuję ci,kocham cię-odpowiedziałem.
-Ja też cię kocham-usłyszałem upragnione słowa,po chwili złączyliśmy nasze usta w pocałunku,prawdopodobnie w ostatnim pocałunku.
______________________________________________________--
Wiem spóźniłam się znowu,kurde zawiodłam was.Przepraszam.Przepraszam.Przepraszam.Przepraszam.
Amy
sobota, 7 września 2013
Przerwa
Hej nikomu!Już pewnie straciłam swoich wiernych fanów!Nie wiem dla kogo to pisze.Wiem zawiodłam was.Nic więcej nie moge powiedziec.Jestem w 5 klasie i mam duzo nauki do spr 6 klasy.Mam moją Tosię,czyli pieska,wychodzenie o 5 ranob b,i gryzienie,tak to moje marzenie,ale sama tak chciałam.To nie jest notka pożegnalna.Będę tu pisać ale z ograniczniem 16 rozdział w poniedziałek lub wtorek.Nwm,zależy jak się wyrobię.Mam jeszcze do napisania artykuł do szkoły więc wiecie jak to jest.
Przepraszam,przepraszam,przepraszam i mogę tak mówić w nieskończoność a i tak to niewystarczające przeprosiny.
Amy
Przepraszam,przepraszam,przepraszam i mogę tak mówić w nieskończoność a i tak to niewystarczające przeprosiny.
Amy
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Rozdział 15
*Amy*
-Harry wstawaj!-krzyczałam na Loczka który w najlepsze chrapał.
-Chrapppp....chrappppp
-Ruszaj dupe!
-Chraaaaappppppp
-Wstawaj!
-Chrap...chrap...chrap..
-Nie mam wyboru
-Chrapppp..chrappp
-Jak wstaniesz to cie przytule
-Chra....-Styles otworzył jedno oko po chwili drugie oko i w całej swojej okazalosci wstał z łóżka.
-A teraz przytulas-powiedzial i puścił mi oczko.
-Dobra-powiedziałam i przytuliłam szczęśliwego Lokersa.-A teraz niespodzianka!-dodałam.
-Jaka?-zapytał Harry.Nie odpowiedziałam tylko walnęłam Stylesa w twarz ciastem.
-Ymmm..słodki jesteś-powiedziałam po spróbowaniu ciasta palcem.
-Dziękuję-powiedział i też spróbował ciasta-Rzeczywiście jestem zajerzysty-dodał.
Poszedł do łazienki żeby zmyć ciasto z twarzy a ja w tym czasie wyciagnęłam z szafy ubranie dla Stylesa.
-Proszę-powiedziałam.
-Dziękuję,a kto upiekł to ciasto?-zapytał.
-Ta osoba-powiedziałam dumna i wskazałam kciukami na mnie.
-Pyszne-powiedział-upiekłaś coś jeszcze?-zapytał.
-Tak babeczki-powiedziałam i ledwo zdążyłam dokończyć wypowiedziane zdanie gdy Harry już dawno był na dole.
Zeszłam do kuchni i powiedziałam Loczkowi że idę obudzić resztę domowników.Ruszyłam w stronę pokoju Zayana.Po cichu weszłam do pokoju i zrzuciłam go z łóżka.
-Ej co jest?-powiedział i poderwał się na równe nogi.
-Śniadanie na dole-powiedziałam i wyszłam.Ruszyłam w stronę pokoju Liama i Jessicy.Weszłam i podeszłam do ich łóżka.Połowa Jessicy była pusta więc pewnie już jest na dole.
-Liam wstawaj!-krzyknęłam.Zero odpowiedzi.
-No już ruszaj dupe-zero odpowiedzi.Podeszłam do Liama i zadarłam mu się do ucha
-WSTAAAWAAAAAJ!!!!!-chłopak gwałtownie poderwal się z łóżka.
-Śniadanie na stole-powiedziałam i wyszłam.Pokoj Nialla.
-Śniadanie na......-nie dokończyłam bo chłopak już dawno wyleciał przez drzwi.
-No tak,cały Niall-powiedziałam sama do siebie.Ruszyłam w kierunku Louisa.
-Louis wstawaj!-krzyknęłam.Usłyszałam ciche mruknięcie:
-Jesce pale minut mamo
-Dobrze synku-odpowiedziałam.Odczekałam dwie minuty i skoczyłam na Louisa.
-Dobra wstaję,już bez przemocy-powiedział Louis.
-Śniadanie na stole-powiedziałam i ulotniłam się do kuchni.
-Kto zrobił te babeczki?-zapytał Niall z pełnymi ustami.
-Amy-powiedział Harry.-A właśnie,jak ty ich budziłaś?-zapytał.
-Mnie zrzuciła z łóżka-powiedział Zayan.
-Mi zadarła się do ucha-powiedział Liam.
-Niall jak tylko usłyszał słowo "śniadanie" wyleciał z pokoju-odpowiedziałam za Nialla.
-A na mnie skoczyła-podsumował Louis.
-Amy jest mistrzem w te klocki-powiedziała Jessica.
*Lotnisko*
-Pasażerów lotu 220 Londyn-Paryż proszeni są o podejście do bramek.
-To co zaczynamy,nową przygodę-zapytał Harry.
-Tak-rozległo się chóralnie.
-To idziemy-powiedziałam.
_______________________________________________________
Heja!
Zaczęłam sie bardziej przykładać do tego co piszę i o czym piszę.Mam nadzieję że wam sie podoba:D.Niestety gdy zacznie się rok szkolny nie będę mogła tak często dodawać rozdziałów gdyż będę musiała sie zajmować moim pieskiem,a pozatym wprowadziła się do nas razem z mężem moja siostra z moja siostrzenicą,bo wczesniej mieszkała u męża w domu:D
Kocham<3
P.S.Komentujcie^%^&**(*&^%^%^&^*
Amy
-Harry wstawaj!-krzyczałam na Loczka który w najlepsze chrapał.
-Chrapppp....chrappppp
-Ruszaj dupe!
-Chraaaaappppppp
-Wstawaj!
-Chrap...chrap...chrap..
-Nie mam wyboru
-Chrapppp..chrappp
-Jak wstaniesz to cie przytule
-Chra....-Styles otworzył jedno oko po chwili drugie oko i w całej swojej okazalosci wstał z łóżka.
-A teraz przytulas-powiedzial i puścił mi oczko.
-Dobra-powiedziałam i przytuliłam szczęśliwego Lokersa.-A teraz niespodzianka!-dodałam.
-Jaka?-zapytał Harry.Nie odpowiedziałam tylko walnęłam Stylesa w twarz ciastem.
-Ymmm..słodki jesteś-powiedziałam po spróbowaniu ciasta palcem.
-Dziękuję-powiedział i też spróbował ciasta-Rzeczywiście jestem zajerzysty-dodał.
Poszedł do łazienki żeby zmyć ciasto z twarzy a ja w tym czasie wyciagnęłam z szafy ubranie dla Stylesa.
-Proszę-powiedziałam.
-Dziękuję,a kto upiekł to ciasto?-zapytał.
-Ta osoba-powiedziałam dumna i wskazałam kciukami na mnie.
-Pyszne-powiedział-upiekłaś coś jeszcze?-zapytał.
-Tak babeczki-powiedziałam i ledwo zdążyłam dokończyć wypowiedziane zdanie gdy Harry już dawno był na dole.
Zeszłam do kuchni i powiedziałam Loczkowi że idę obudzić resztę domowników.Ruszyłam w stronę pokoju Zayana.Po cichu weszłam do pokoju i zrzuciłam go z łóżka.
-Ej co jest?-powiedział i poderwał się na równe nogi.
-Śniadanie na dole-powiedziałam i wyszłam.Ruszyłam w stronę pokoju Liama i Jessicy.Weszłam i podeszłam do ich łóżka.Połowa Jessicy była pusta więc pewnie już jest na dole.
-Liam wstawaj!-krzyknęłam.Zero odpowiedzi.
-No już ruszaj dupe-zero odpowiedzi.Podeszłam do Liama i zadarłam mu się do ucha
-WSTAAAWAAAAAJ!!!!!-chłopak gwałtownie poderwal się z łóżka.
-Śniadanie na stole-powiedziałam i wyszłam.Pokoj Nialla.
-Śniadanie na......-nie dokończyłam bo chłopak już dawno wyleciał przez drzwi.
-No tak,cały Niall-powiedziałam sama do siebie.Ruszyłam w kierunku Louisa.
-Louis wstawaj!-krzyknęłam.Usłyszałam ciche mruknięcie:
-Jesce pale minut mamo
-Dobrze synku-odpowiedziałam.Odczekałam dwie minuty i skoczyłam na Louisa.
-Dobra wstaję,już bez przemocy-powiedział Louis.
-Śniadanie na stole-powiedziałam i ulotniłam się do kuchni.
-Kto zrobił te babeczki?-zapytał Niall z pełnymi ustami.
-Amy-powiedział Harry.-A właśnie,jak ty ich budziłaś?-zapytał.
-Mnie zrzuciła z łóżka-powiedział Zayan.
-Mi zadarła się do ucha-powiedział Liam.
-Niall jak tylko usłyszał słowo "śniadanie" wyleciał z pokoju-odpowiedziałam za Nialla.
-A na mnie skoczyła-podsumował Louis.
-Amy jest mistrzem w te klocki-powiedziała Jessica.
*Lotnisko*
-Pasażerów lotu 220 Londyn-Paryż proszeni są o podejście do bramek.
-To co zaczynamy,nową przygodę-zapytał Harry.
-Tak-rozległo się chóralnie.
-To idziemy-powiedziałam.
_______________________________________________________
Heja!
Zaczęłam sie bardziej przykładać do tego co piszę i o czym piszę.Mam nadzieję że wam sie podoba:D.Niestety gdy zacznie się rok szkolny nie będę mogła tak często dodawać rozdziałów gdyż będę musiała sie zajmować moim pieskiem,a pozatym wprowadziła się do nas razem z mężem moja siostra z moja siostrzenicą,bo wczesniej mieszkała u męża w domu:D
Kocham<3
P.S.Komentujcie^%^&**(*&^%^%^&^*
Amy
sobota, 10 sierpnia 2013
Rozdział 14
*Amy*
Obudziłam się , i jak miałam w swoim zwyczaju nie otwierając oczu wyciągnęłam rękę aby wziąść telefon i sprawdzić która godzina,ale zamiast na twardą obudowę telefonu,natrafiłam na miękką powierzchnie,chwilę pomacałam i dopiero jak odezwał się chrapkowaty głos szybko wziełam rękę.
-Amy?Co ty robisz z moją twarzą-zapytał Harry.Otworzyłam oczy i podniosłam się.
-Harry?-zapytałam.
-Tak!-odpowiedział i po chwili ujrzałam dwoje ślicznych oczu patrzących na mnie.
-Co się tak gapisz?-zapytałam go z uśmiechem.
-Bo po to mam moje śliczne oczy.-odpowiedział.
-To niech ci żaba do nich wskoczy-powiedziałam i wstałam w celu znlezienia ciuchów.
Ubrałam się w to:
-Ślicznie wygladasz-szepnął do mnie Harry.
-Dziękuję-odpowiedziałam.
Harry obrócił mnie do siebie i zaczął przybliżać do mnie swoja twarz.Wyswobodziłam sie z jego uścisku i zapytałam:
-To co idziemy na śniadanie?
-Ymm..tak ok-odpowiedział speszony Harry.
Zeszlismy na dół i udalismy sie do kuchni gdzie juz wszyscy siedzieli.Ich oczy zwróciły sie w naszym kierunku.
-Ooo wstaly juz nasze gołąbeczki-powiedzial Niall i po chwili dodał-Harry jest sprawa,dzwonil Paul i mamy być w studiu za godzine.
-Ok-odpowiedział Harry.
-Jess idziemy dzisiaj na zakupy?-zapytałam Jessice.
-Ok,nie ma sprawy-odpowiedziała.
-Chłopcy to my wychodzimy-powiedziałysmy,wzięłysmy nasze torebki i wyszłysmy.Udałysmy sie w kierunku galerii.Bawiłysmy się świetnie.
Ja kupiłam to:
A Jessica to:
Obie uradowane wróciłyśmy do domu.
*Harry*
Pojechałem z chłopakami do Paula.Podobno to coś ważnego.
-Więc tak mam dla was niespodzianke-zaczął Paul-z powodu tego że dużo naprawcowaliście sie przez ostatnie 2 lata,załatwiłem wam 3 miesiące wakacji, mo.....-nie zdążył mówić dalej bo rozległo się chóralne Juhuuuu!!
-Cisza,jeszcze nie skończyłem-powiedział groźne Paul i zaczął kontynuowac-więc jak już mówiłem możecie wziąść ze sobą dwie,powtarzam TYLKO dwie osoby,jako osoby towarzyszące.Wakacje macie do wyboru,proszę się naradzić w domu-wypowiedział ostatnie zdanie i zakończył swój monolog-możecie iść do domu.
Ale super!!!Jedziemy na wakacje!!Ja napewno zabieram Amy!
-Chłopcy to kogo zabieramy-zapytałem.
-Ja nie mam nikogo kogo mogłbym zabrac-powiedział Zayan.
-Ja też-powiedział Niall.
-Może weźmiemy Amy i Jessice?-zaproponowałem.
-Tak,super!-odpowiedzieli wszyscy.
*Amy*
Weszłysmy do domu i zastałysmy chłopaków siedzacych w salonie.
-Cześć dziewczyny mamy dla was wiadomość-powiedzial Liam.
-Hej,co to za wiadomość-zapytałysmy.
-Wyjeżdżamy na 3 miesiące....-powiedział Louis.
-Co?Ale szkoda.Będziemy tęsknić-powiedziałysmy.
-A wy jedziecie z nami!-krzyknął dumny Harry.
-Co????-zapytała Jessica.
-Napewno?-zapytałam.
-Tak!-powiedzieli
-Ale super!-krzyknełysmy z Jessicą.
-A dokąd jedziemy?-zapytałam.
-Właśnie się zastanawiamy-odpowiedział Niall.
-LA,Paryż,Egipt,Barcelona,Wenecja-powiedzial Harry-tylko nie wiemy gdzie.
-Ile macie wolnego?-zapytałam.
-3 miesiące-odpowiedział Louis.
-Więc może pierwszy miesiąc spędzimy w Paryżu,drugi w LA,a trzeci w Wenecji?-zapytałam ich.
-Tak,świetny pomysł-powiedzieli wszyscy.
-To ja zadzwonię do Paula-powiedzial Harry.Po chwili wrocił i powiedział:-Wyjeżdżamy jutro o 23 do Paryża.
-Idziemy się pakować.-powiedzieli.
Weszłam do pokoju Harrego i mojego i zaczęłam wyciągać z szafy ciuchy i wkładać je do walizki.Do pokoju wszedł Harry.
-Nienawidzę pakowania-powiedział Harry.-Zawsze biorę za dużo rzeczy albo za mało-dodał i padł plackiem na łóżko
-Chcesz to ci mogę pomóc-powiedział i padłam tak jak on plackiem obok niego.
-Na serio?Pomożesz mi?-zapytał i odwrócił twarz w moją stronę.
-Tak,a teraz ruszaj dupę i wstawaj-powiedziałam.
-Chyba jednak sobie trochę tutaj poleżę-powiedział
-Ruszaj dupe i to już-powiedziałam i zwaliłam go z łóżka.
-Ał nie wiedziałem że jestes tak bardzo brutalna-powiedział.
-Jeszcze wiele rzeczy o mnie nie wiesz-powiedziałam i wyszczerzylam sie w uśmiechu.
Styles wreszcie ruszył siedzenie i wspólnymi siłam zapakowaliśmy jego walizkę.
-Dziękuję-powiedział.
-Nie ma za co-odpowiedzialam i ruszylam dalej pakowac moją walizkę,po chwili skończyłam.Patrzyłam na Stylesa który robił coś na laptopie.
-Co tam robisz?-zapytałam.
-Nie twoja sprawa-powiedział i wystawił mi jezyk.
-Tak to nie będziemy się bawić-powiedzialam i ruszyłam w kierunku Loczka.Zdjęłam jego komputer z kolan i postawiłam na podłodze.
-No i co mi zrobisz?-zapytał Loczek i założył ręcę za głowę.
-Idę siusiu-powiedziałam z uśmiechem i ruszyłam do łazienki.Wziełam wiadro i napełniłam go wodą,niezauważona weszłam do pokoju i szłam w stronę łóżka.
-Mam odpowiedź na twoje pytanie-powiedziałam kryjąc wiadro na podłodze.
-Tak?Jaką?-zapytał Loczek nadal nie otwierając oczu.
-To-powiedziałam i wylałam na niego całą zawartość wiadro.Styles tylko się uśmiechnął i otworzył oczy.
-Już nie żyjesz-powiedział i wstał z łóżka a ja wyleciałam z jego pokoju jak z procy.Zbiegłam po schodach i dopadłam drzwi wejściowych.Wyleciałam szybko na pole.Zobaczyłam że Styles stoi w drzwiach i patrzy na mnie z uśmiechem
-Nie wiesz kiedy i gdzie-powiedział i zniknął w domu.Poszłam na ogród i przeczekałam 10 minut,nagle poczułam że jestem mokra?Odwróciłam się i zobaczyłam Loczka z wężem ogrodowym.
-Ej to nie fer ty masz nieskonczoną ilość wody-powiedziałam.
-Racja-powiedział i odłożył węża.
-Idę na leżak-powiedzialam i udalam sie w kierunku leżaków,gdzie leżał wąż,szybkim ruchem wziełam go i ponownie oblałam Loczka strumieniem wody,odwrócił sie ukradl mi węża i znowu mnie oblał,ganialismy się po ogrodzie z wężem jak dzieci.Obydwoje bylismy przemoczeni.
-Rozejm?-zapytałam zmęczona.
-Zgoda-powiedział Styles i ustawił węża tak że padal na nas tak jakby lał deszcz.Podszedł do mnie i odgarnął moje mokre włosy z czoła.
-Jesteś piekna-powiedział i zbliżył się do mnie.Po chwili złączył nasze usta w namietnym pocałunku.
__________________________________________________________________________
Siema!
Ten rozdział jest jednak najdłuższy.Nawet dluższy od poprzedniego w ktorym pisałam że on jest najdłuższy.Tak mnie straszna wena dopadła,ale chciałam wam wynagrodzić długą przerwę:DKocham <3
P.S.Komentujcie $$^%&*(&^&%^$$^
Amy
Obudziłam się , i jak miałam w swoim zwyczaju nie otwierając oczu wyciągnęłam rękę aby wziąść telefon i sprawdzić która godzina,ale zamiast na twardą obudowę telefonu,natrafiłam na miękką powierzchnie,chwilę pomacałam i dopiero jak odezwał się chrapkowaty głos szybko wziełam rękę.
-Amy?Co ty robisz z moją twarzą-zapytał Harry.Otworzyłam oczy i podniosłam się.
-Harry?-zapytałam.
-Tak!-odpowiedział i po chwili ujrzałam dwoje ślicznych oczu patrzących na mnie.
-Co się tak gapisz?-zapytałam go z uśmiechem.
-Bo po to mam moje śliczne oczy.-odpowiedział.
-To niech ci żaba do nich wskoczy-powiedziałam i wstałam w celu znlezienia ciuchów.
Ubrałam się w to:
-Ślicznie wygladasz-szepnął do mnie Harry.
-Dziękuję-odpowiedziałam.
Harry obrócił mnie do siebie i zaczął przybliżać do mnie swoja twarz.Wyswobodziłam sie z jego uścisku i zapytałam:
-To co idziemy na śniadanie?
-Ymm..tak ok-odpowiedział speszony Harry.
Zeszlismy na dół i udalismy sie do kuchni gdzie juz wszyscy siedzieli.Ich oczy zwróciły sie w naszym kierunku.
-Ooo wstaly juz nasze gołąbeczki-powiedzial Niall i po chwili dodał-Harry jest sprawa,dzwonil Paul i mamy być w studiu za godzine.
-Ok-odpowiedział Harry.
-Jess idziemy dzisiaj na zakupy?-zapytałam Jessice.
-Ok,nie ma sprawy-odpowiedziała.
-Chłopcy to my wychodzimy-powiedziałysmy,wzięłysmy nasze torebki i wyszłysmy.Udałysmy sie w kierunku galerii.Bawiłysmy się świetnie.
Ja kupiłam to:
A Jessica to:
Obie uradowane wróciłyśmy do domu.
*Harry*
Pojechałem z chłopakami do Paula.Podobno to coś ważnego.
-Więc tak mam dla was niespodzianke-zaczął Paul-z powodu tego że dużo naprawcowaliście sie przez ostatnie 2 lata,załatwiłem wam 3 miesiące wakacji, mo.....-nie zdążył mówić dalej bo rozległo się chóralne Juhuuuu!!
-Cisza,jeszcze nie skończyłem-powiedział groźne Paul i zaczął kontynuowac-więc jak już mówiłem możecie wziąść ze sobą dwie,powtarzam TYLKO dwie osoby,jako osoby towarzyszące.Wakacje macie do wyboru,proszę się naradzić w domu-wypowiedział ostatnie zdanie i zakończył swój monolog-możecie iść do domu.
Ale super!!!Jedziemy na wakacje!!Ja napewno zabieram Amy!
-Chłopcy to kogo zabieramy-zapytałem.
-Ja nie mam nikogo kogo mogłbym zabrac-powiedział Zayan.
-Ja też-powiedział Niall.
-Może weźmiemy Amy i Jessice?-zaproponowałem.
-Tak,super!-odpowiedzieli wszyscy.
*Amy*
Weszłysmy do domu i zastałysmy chłopaków siedzacych w salonie.
-Cześć dziewczyny mamy dla was wiadomość-powiedzial Liam.
-Hej,co to za wiadomość-zapytałysmy.
-Wyjeżdżamy na 3 miesiące....-powiedział Louis.
-Co?Ale szkoda.Będziemy tęsknić-powiedziałysmy.
-A wy jedziecie z nami!-krzyknął dumny Harry.
-Co????-zapytała Jessica.
-Napewno?-zapytałam.
-Tak!-powiedzieli
-Ale super!-krzyknełysmy z Jessicą.
-A dokąd jedziemy?-zapytałam.
-Właśnie się zastanawiamy-odpowiedział Niall.
-LA,Paryż,Egipt,Barcelona,Wenecja-powiedzial Harry-tylko nie wiemy gdzie.
-Ile macie wolnego?-zapytałam.
-3 miesiące-odpowiedział Louis.
-Więc może pierwszy miesiąc spędzimy w Paryżu,drugi w LA,a trzeci w Wenecji?-zapytałam ich.
-Tak,świetny pomysł-powiedzieli wszyscy.
-To ja zadzwonię do Paula-powiedzial Harry.Po chwili wrocił i powiedział:-Wyjeżdżamy jutro o 23 do Paryża.
-Idziemy się pakować.-powiedzieli.
Weszłam do pokoju Harrego i mojego i zaczęłam wyciągać z szafy ciuchy i wkładać je do walizki.Do pokoju wszedł Harry.
-Nienawidzę pakowania-powiedział Harry.-Zawsze biorę za dużo rzeczy albo za mało-dodał i padł plackiem na łóżko
-Chcesz to ci mogę pomóc-powiedział i padłam tak jak on plackiem obok niego.
-Na serio?Pomożesz mi?-zapytał i odwrócił twarz w moją stronę.
-Tak,a teraz ruszaj dupę i wstawaj-powiedziałam.
-Chyba jednak sobie trochę tutaj poleżę-powiedział
-Ruszaj dupe i to już-powiedziałam i zwaliłam go z łóżka.
-Ał nie wiedziałem że jestes tak bardzo brutalna-powiedział.
-Jeszcze wiele rzeczy o mnie nie wiesz-powiedziałam i wyszczerzylam sie w uśmiechu.
Styles wreszcie ruszył siedzenie i wspólnymi siłam zapakowaliśmy jego walizkę.
-Dziękuję-powiedział.
-Nie ma za co-odpowiedzialam i ruszylam dalej pakowac moją walizkę,po chwili skończyłam.Patrzyłam na Stylesa który robił coś na laptopie.
-Co tam robisz?-zapytałam.
-Nie twoja sprawa-powiedział i wystawił mi jezyk.
-Tak to nie będziemy się bawić-powiedzialam i ruszyłam w kierunku Loczka.Zdjęłam jego komputer z kolan i postawiłam na podłodze.
-No i co mi zrobisz?-zapytał Loczek i założył ręcę za głowę.
-Idę siusiu-powiedziałam z uśmiechem i ruszyłam do łazienki.Wziełam wiadro i napełniłam go wodą,niezauważona weszłam do pokoju i szłam w stronę łóżka.
-Mam odpowiedź na twoje pytanie-powiedziałam kryjąc wiadro na podłodze.
-Tak?Jaką?-zapytał Loczek nadal nie otwierając oczu.
-To-powiedziałam i wylałam na niego całą zawartość wiadro.Styles tylko się uśmiechnął i otworzył oczy.
-Już nie żyjesz-powiedział i wstał z łóżka a ja wyleciałam z jego pokoju jak z procy.Zbiegłam po schodach i dopadłam drzwi wejściowych.Wyleciałam szybko na pole.Zobaczyłam że Styles stoi w drzwiach i patrzy na mnie z uśmiechem
-Nie wiesz kiedy i gdzie-powiedział i zniknął w domu.Poszłam na ogród i przeczekałam 10 minut,nagle poczułam że jestem mokra?Odwróciłam się i zobaczyłam Loczka z wężem ogrodowym.
-Ej to nie fer ty masz nieskonczoną ilość wody-powiedziałam.
-Racja-powiedział i odłożył węża.
-Idę na leżak-powiedzialam i udalam sie w kierunku leżaków,gdzie leżał wąż,szybkim ruchem wziełam go i ponownie oblałam Loczka strumieniem wody,odwrócił sie ukradl mi węża i znowu mnie oblał,ganialismy się po ogrodzie z wężem jak dzieci.Obydwoje bylismy przemoczeni.
-Rozejm?-zapytałam zmęczona.
-Zgoda-powiedział Styles i ustawił węża tak że padal na nas tak jakby lał deszcz.Podszedł do mnie i odgarnął moje mokre włosy z czoła.
-Jesteś piekna-powiedział i zbliżył się do mnie.Po chwili złączył nasze usta w namietnym pocałunku.
__________________________________________________________________________
Siema!
Ten rozdział jest jednak najdłuższy.Nawet dluższy od poprzedniego w ktorym pisałam że on jest najdłuższy.Tak mnie straszna wena dopadła,ale chciałam wam wynagrodzić długą przerwę:DKocham <3
P.S.Komentujcie $$^%&*(&^&%^$$^
Amy
wtorek, 6 sierpnia 2013
Rozdział 13
-Dobra chłopcy są...są............-nie zdążył dokonczyć bo z za moich pleców,rozległo się chóralne Niespodzianka!Odwróciłam się i ujrzałam wszystkich One Direction i Jess!
-Cieszymy się że do nas wróciłaś!-krzyknął Harry i wszyscy po kolei mnie uścisnęli.
-Jak się czujesz-zapytała Jess.
-Nawet dobrze,ale myśle że marcheweczki Boo jednak nie-mówiąc to wyciągnęłam marchewkę z kieszeni i ugryzłam kawałek.
-Ty zabójczynio!-krzyknął Boo Bear.
-Też cie lubię-powiedziałam i uśmiechnęłam sie.
-Chodźmy do domu zaczyna być zimno-powiedział Liam.
*Noc**Amy*
Obudził mnie zapach dymu,otworzyłam oczy i ujrzałam dym wydobywający się spod drzwi szybko je otworzyłam i pobiegłam przez dym do pokoju Jess.
-Jessica!Wstawaj!-krzyknęlam do niej,po chwili otworzyła oczy.
-Co się dzieje?-zapytała lecz po chwili poczuła dym-Pali się!
-Szybko musimy wyjść!-krzyknęłam i wzięłysmy trochę rzeczy Jessicy,ledwo dobiegłyśmy do mojego pokoju.Wzięłysmy także moje rzeczy.
-Jessica musimy skakać na trampolinę.-powiedziałam,,widziałam w jej oczach strach,Jessica ma lęk wysokość-Jess musimy,skoczymy razem
Wyrzuciłyśmy przez okno rzeczy które zabrałyśmy,złapałyśmy się za ręce i już miałysmy skakać gdy usłyszałam cichutkie skomlenie.
-Sisi,gdzie jesteś-zapytałam i już po chwili z szafy wyskoczył szczeniaczek.
-Jess jak my z nią skoczymy-Zapytałam
-Jakoś damy radę-odpowiedziała i skoczyłyśmy.
-Jessica nic ci nie jest-zapytałam ją po wylądowaniu na trampolinie.
-Nie a tobie?-zapytała
-Nie,musimy zadzwonić po strażaków-powiedziałam i zadzwoniłam po straż.-Zaraz bedą.
-Sisi nic ci nie jest-zapytałam pieska,na co usłyszałam radosne szczekanie,przytuliłam ją.
Stałyśmy i patrzyłyśmy jak nasz dom stoi w płomieniach.Po chwili obok nas pojawił się Harry.
-Co się stało,nic wam nie jest?-zapytał przerażony.
-Nic nam nie jest,zadzwoniłyśmy już po straż pożarną.-odpowiedziałam.
-Ale jak to się stało?-zapytał.
-Spałam sobie i nagle poczułam dym,pobiegłam do Jess i szybko zabrałysmy kilka rzeczy,po czym skoczyłyśmy przez moje okno.-odpowiedziałam.
-Aha-powiedział.
-Skoczyłyśmy na trampoline-odpowiedziała Jess.
Po chwili przyjechała straż pożarna,a reszta One Direction przybiegła do nas.
-Kto jest właścicielem tego budynku-zapytał strażak
-My-odpowiedziałysmy z Jessicą.
-Możemy tam wejść-zapytałam gdy już ostatni płomień zgasł.
-Tak-odpowiedział strażak.
-A czy dużo rzeczy ucierpiało?-zapytała Jessica.
-Pożar zaczął się od salonu,ktoś wlał przez okno benzynę i podpalił zapałką,kuchnia,łazienka oraz cała góra się spaliła ale trochę rzeczy udalo nam sie uratować-powiedział i po chwili drugi strażak przyniósł pudło z ubraniami moimi i Jessicy oraz kilkoma innymi rzeczami.
-Dziękujemy-powiedziałysmy.
-Gdzie my teraz będziemy spały?-zapytałam Jess.
-Możecie spać u nas-powiedzieli chłopcy.
-Nie będziemy się wam narzucać.-powiedziała Jessica.
-Ale to żaden klopot-powiedział Harry-prawda chłopaki-zapytał.
-Jasne-odpowiedzieli.
-Która godzina -zapytał Niall.
-dwudziesta druga-odpowiedział Zayan.
-Idziemy spać?-zapytał Liam
-Tak-odpowiedzieli wszyscy.
Weszliśmy do domu.
-Gdzie my będziemy spały-zapytała Jessica.
-Nie mamy pokojów gościnnych więc Amy będzie spac z Harrym,a Jessica z Liamem-powiedział Zayan.
-Ok-odpowiedziałyśmy.
*Tydzień póżniej*
*Noc*
Obudziły mnie trzaski i grzmoty.Burza.Strasznie się jej boję.Wstałam i otworzyłam oczy.Co mam robić?Zaczęłam nerwowo chodzić po pokoju,a na każdy grzmot podskakiwałam do góry.Po chwili poczułam na swojej tali dłonie.
-Co sie dzieje Amy?-zapytał Harry.
-Bo..bo jest burza-powiedziałam.
-Nie bój się przy mnie nic ci się nie stanie.-odpowiedział spokojnie Harry.
Położyliśmy się.
-Nigdy nie pozwolę nikomu cię skrzywdzić-powiedział Harry i przytulił mnie.Wtuliłam sie w jego rozgrzany tors i tak usnęłam.
____________________________________________________
Siema Miski!
Mam nadzieję że nadal będziecie mnie odwiedzać.Ten rozdział jest najdłuższy z wszystkich moich rozdziałów.Miałam straszną wenę:D
P.S.Komentujcie $^%&*&^&%^^%%^%^^&&&&**%
Amy
-
-Cieszymy się że do nas wróciłaś!-krzyknął Harry i wszyscy po kolei mnie uścisnęli.
-Jak się czujesz-zapytała Jess.
-Nawet dobrze,ale myśle że marcheweczki Boo jednak nie-mówiąc to wyciągnęłam marchewkę z kieszeni i ugryzłam kawałek.
-Ty zabójczynio!-krzyknął Boo Bear.
-Też cie lubię-powiedziałam i uśmiechnęłam sie.
-Chodźmy do domu zaczyna być zimno-powiedział Liam.
*Noc**Amy*
Obudził mnie zapach dymu,otworzyłam oczy i ujrzałam dym wydobywający się spod drzwi szybko je otworzyłam i pobiegłam przez dym do pokoju Jess.
-Jessica!Wstawaj!-krzyknęlam do niej,po chwili otworzyła oczy.
-Co się dzieje?-zapytała lecz po chwili poczuła dym-Pali się!
-Szybko musimy wyjść!-krzyknęłam i wzięłysmy trochę rzeczy Jessicy,ledwo dobiegłyśmy do mojego pokoju.Wzięłysmy także moje rzeczy.
-Jessica musimy skakać na trampolinę.-powiedziałam,,widziałam w jej oczach strach,Jessica ma lęk wysokość-Jess musimy,skoczymy razem
Wyrzuciłyśmy przez okno rzeczy które zabrałyśmy,złapałyśmy się za ręce i już miałysmy skakać gdy usłyszałam cichutkie skomlenie.
-Sisi,gdzie jesteś-zapytałam i już po chwili z szafy wyskoczył szczeniaczek.
-Jess jak my z nią skoczymy-Zapytałam
-Jakoś damy radę-odpowiedziała i skoczyłyśmy.
-Jessica nic ci nie jest-zapytałam ją po wylądowaniu na trampolinie.
-Nie a tobie?-zapytała
-Nie,musimy zadzwonić po strażaków-powiedziałam i zadzwoniłam po straż.-Zaraz bedą.
-Sisi nic ci nie jest-zapytałam pieska,na co usłyszałam radosne szczekanie,przytuliłam ją.
Stałyśmy i patrzyłyśmy jak nasz dom stoi w płomieniach.Po chwili obok nas pojawił się Harry.
-Co się stało,nic wam nie jest?-zapytał przerażony.
-Nic nam nie jest,zadzwoniłyśmy już po straż pożarną.-odpowiedziałam.
-Ale jak to się stało?-zapytał.
-Spałam sobie i nagle poczułam dym,pobiegłam do Jess i szybko zabrałysmy kilka rzeczy,po czym skoczyłyśmy przez moje okno.-odpowiedziałam.
-Aha-powiedział.
-Skoczyłyśmy na trampoline-odpowiedziała Jess.
Po chwili przyjechała straż pożarna,a reszta One Direction przybiegła do nas.
-Kto jest właścicielem tego budynku-zapytał strażak
-My-odpowiedziałysmy z Jessicą.
-Możemy tam wejść-zapytałam gdy już ostatni płomień zgasł.
-Tak-odpowiedział strażak.
-A czy dużo rzeczy ucierpiało?-zapytała Jessica.
-Pożar zaczął się od salonu,ktoś wlał przez okno benzynę i podpalił zapałką,kuchnia,łazienka oraz cała góra się spaliła ale trochę rzeczy udalo nam sie uratować-powiedział i po chwili drugi strażak przyniósł pudło z ubraniami moimi i Jessicy oraz kilkoma innymi rzeczami.
-Dziękujemy-powiedziałysmy.
-Gdzie my teraz będziemy spały?-zapytałam Jess.
-Możecie spać u nas-powiedzieli chłopcy.
-Nie będziemy się wam narzucać.-powiedziała Jessica.
-Ale to żaden klopot-powiedział Harry-prawda chłopaki-zapytał.
-Jasne-odpowiedzieli.
-Która godzina -zapytał Niall.
-dwudziesta druga-odpowiedział Zayan.
-Idziemy spać?-zapytał Liam
-Tak-odpowiedzieli wszyscy.
Weszliśmy do domu.
-Gdzie my będziemy spały-zapytała Jessica.
-Nie mamy pokojów gościnnych więc Amy będzie spac z Harrym,a Jessica z Liamem-powiedział Zayan.
-Ok-odpowiedziałyśmy.
*Tydzień póżniej*
*Noc*
Obudziły mnie trzaski i grzmoty.Burza.Strasznie się jej boję.Wstałam i otworzyłam oczy.Co mam robić?Zaczęłam nerwowo chodzić po pokoju,a na każdy grzmot podskakiwałam do góry.Po chwili poczułam na swojej tali dłonie.
-Co sie dzieje Amy?-zapytał Harry.
-Bo..bo jest burza-powiedziałam.
-Nie bój się przy mnie nic ci się nie stanie.-odpowiedział spokojnie Harry.
Położyliśmy się.
-Nigdy nie pozwolę nikomu cię skrzywdzić-powiedział Harry i przytulił mnie.Wtuliłam sie w jego rozgrzany tors i tak usnęłam.
____________________________________________________
Siema Miski!
Mam nadzieję że nadal będziecie mnie odwiedzać.Ten rozdział jest najdłuższy z wszystkich moich rozdziałów.Miałam straszną wenę:D
P.S.Komentujcie $^%&*&^&%^^%%^%^^&&&&**%
Amy
-
czwartek, 1 sierpnia 2013
The Versatile Blogger
Więc tak zostałam nominowana do The VB.Bardzo ci dziękuję!To moja pierwsza nominacja,więc to dużo dla mnie znaczy!:D
7 faktów o mnie:
1.Jestem szalona.
2.Mam brata i siostre
3.Jestem ciocią!Moja siostrzenica ma 7 miesięcy.
4.Uwielbiam Londyn.
5.Mam spory talent do kłopotów, oraz wielkiego pecha.
6.Mam talent do dziennikarstwa i malarstwa oraz....chyba.......więcej emocji...........śpiewania?
7.Kocham Harrego!
8.Tak zgadza się 8 punktów ponieważ musze to napisać,.....więc..............................we wrześniu skoncze 11 lat :DDDDDD:DDDD:DDD:DDD<33<33<333333.
Nominować blogów nie mogę ponieważ mało czasu mam na czytanie ich :'((((
7 faktów o mnie:
1.Jestem szalona.
2.Mam brata i siostre
3.Jestem ciocią!Moja siostrzenica ma 7 miesięcy.
4.Uwielbiam Londyn.
5.Mam spory talent do kłopotów, oraz wielkiego pecha.
6.Mam talent do dziennikarstwa i malarstwa oraz....chyba.......więcej emocji...........śpiewania?
7.Kocham Harrego!
8.Tak zgadza się 8 punktów ponieważ musze to napisać,.....więc..............................we wrześniu skoncze 11 lat :DDDDDD:DDDD:DDD:DDD<33<33<333333.
Nominować blogów nie mogę ponieważ mało czasu mam na czytanie ich :'((((
Rozdział 12
*Amy*
Znowu ta sama przenikająca biel.Głuchy odgłos kroków pięlęgniarek i lekarzy.Pustka,pustka.Wszędzie pusto!
-Amy,jak dobrze że się już obudziłaś-powiedział Louis,było widać,że....że PŁAKAŁ!
-Tak,co się stało?Pamiętam tylko to że jechaliśmy autem i przeszywający ból.-powiedziałam i dotknęłam miejsca w którym mnie bolało-AUUUUU!!!!!!!-zaskowyczałam i bezsilnie opadlam na szpitalne łóżko.
-Lekarze mówią że to tylko osłabnięcie-powiedział Louis-Jutro można cię zabrać.
-Aha,przepraszam Louis,ale jestem trochę zmęczona-powiedziałam.
-Dobrze,prześpij się-odpowiedział.
I usnęłam
*Dom*
-Nareszcie dom!-krzyknęłam.
-Tak-odpowiedział Louis.
Poszłam pod lodówkę i wzięłam sok pomarańczowy.Upiłam kilka łyków.
-A gdzie reszta chłopaków?-zapytałam gdyż zdziwiłam się,że w ty domu nie grasują te dzikie zwierzęta.
-Yyyy...są w domu-odpowiedział i juz po chwili wiedziałam że coś ukrywa.
-Louisku,powiedz co cię męczy-przystanęłam przy nim i uśmiechnęłam się słodko.
-Yyyyy.......
-Louisku
-Yyyyy......nie powiem!!!!!!!!!!-odpowiedział i uciekł do ogrodu,więc szybko za nim pobiegłam,ale jeszcze wczesniej wzięłam z lodówki wzięłam moją tajną broń i schowałam do kieszeni.
Louis stał na śroku ogrodu i nie wiedział gdzie ma się schować ponieważ widział że nadchodzę ukrył się za basenem,ja szybko zniknęlam mu z widoku i pobiegłam po węża z wodą.Odkręciłam kurek i wzięłam wąż zakradając się pod basen.
-Adios Boo!!!-krzyknęłam i wpadłam za basen oblewając chłopaka wodą,jednak on był szybszy i wyrwał mi wąż,czemu skutkiem byłam całą mokra,szybko zakręciłam kurek i wyjęłam ostateczną broń.MARCHEWKI KTÓRE LOVCIAM!!!
-Albo powiesz,albo twoje dzieci będą w moim brzuszku!!-powiedziałam.
-Nie tylko nie Kunegunda i Kazmirz-krzyknął Louis.
-Dobrze w takim razie...-wyjęłam kolejne marchewki.
-Nie,nie tylko nie Stefan i Kryśka-krzyknął,podbiegł do mnie i zacząl mnie łaskotać.
-Nie..ni..e...prze.s...tań!-śmiałam się.
-Oddaj Stefana,Kazmirza,Kunegunde i Kryśke to przestanę-odpowiedział.
-Dobra masz-oddałam mu jego "dzieci".-A teraz grzecznie powiedz gdzie są chlopcy, bo jak nie to ucierpi reszta twoich dzieci.-powiedziałam wyjmując resztę marcheweczek.
-Dobra chłopcy są...są..............
_____________________________________________________
Hejka ludzie przepraszam że tak długo musieliście czekać na ten rozdział,ale niestety znowu jestem w Austrii,a tam gdzie mieszkam internetu ani widu ani słychu.:D
P.S. Komentujcie %%^#((@&^^#$!@)(@*#^&#%^&%#%
Kocham <3
Amy
Znowu ta sama przenikająca biel.Głuchy odgłos kroków pięlęgniarek i lekarzy.Pustka,pustka.Wszędzie pusto!
-Amy,jak dobrze że się już obudziłaś-powiedział Louis,było widać,że....że PŁAKAŁ!
-Tak,co się stało?Pamiętam tylko to że jechaliśmy autem i przeszywający ból.-powiedziałam i dotknęłam miejsca w którym mnie bolało-AUUUUU!!!!!!!-zaskowyczałam i bezsilnie opadlam na szpitalne łóżko.
-Lekarze mówią że to tylko osłabnięcie-powiedział Louis-Jutro można cię zabrać.
-Aha,przepraszam Louis,ale jestem trochę zmęczona-powiedziałam.
-Dobrze,prześpij się-odpowiedział.
I usnęłam
*Dom*
-Nareszcie dom!-krzyknęłam.
-Tak-odpowiedział Louis.
Poszłam pod lodówkę i wzięłam sok pomarańczowy.Upiłam kilka łyków.
-A gdzie reszta chłopaków?-zapytałam gdyż zdziwiłam się,że w ty domu nie grasują te dzikie zwierzęta.
-Yyyy...są w domu-odpowiedział i juz po chwili wiedziałam że coś ukrywa.
-Louisku,powiedz co cię męczy-przystanęłam przy nim i uśmiechnęłam się słodko.
-Yyyyy.......
-Louisku
-Yyyyy......nie powiem!!!!!!!!!!-odpowiedział i uciekł do ogrodu,więc szybko za nim pobiegłam,ale jeszcze wczesniej wzięłam z lodówki wzięłam moją tajną broń i schowałam do kieszeni.
Louis stał na śroku ogrodu i nie wiedział gdzie ma się schować ponieważ widział że nadchodzę ukrył się za basenem,ja szybko zniknęlam mu z widoku i pobiegłam po węża z wodą.Odkręciłam kurek i wzięłam wąż zakradając się pod basen.
-Adios Boo!!!-krzyknęłam i wpadłam za basen oblewając chłopaka wodą,jednak on był szybszy i wyrwał mi wąż,czemu skutkiem byłam całą mokra,szybko zakręciłam kurek i wyjęłam ostateczną broń.MARCHEWKI KTÓRE LOVCIAM!!!
-Albo powiesz,albo twoje dzieci będą w moim brzuszku!!-powiedziałam.
-Nie tylko nie Kunegunda i Kazmirz-krzyknął Louis.
-Dobrze w takim razie...-wyjęłam kolejne marchewki.
-Nie,nie tylko nie Stefan i Kryśka-krzyknął,podbiegł do mnie i zacząl mnie łaskotać.
-Nie..ni..e...prze.s...tań!-śmiałam się.
-Oddaj Stefana,Kazmirza,Kunegunde i Kryśke to przestanę-odpowiedział.
-Dobra masz-oddałam mu jego "dzieci".-A teraz grzecznie powiedz gdzie są chlopcy, bo jak nie to ucierpi reszta twoich dzieci.-powiedziałam wyjmując resztę marcheweczek.
-Dobra chłopcy są...są..............
_____________________________________________________
Hejka ludzie przepraszam że tak długo musieliście czekać na ten rozdział,ale niestety znowu jestem w Austrii,a tam gdzie mieszkam internetu ani widu ani słychu.:D
P.S. Komentujcie %%^#((@&^^#$!@)(@*#^&#%^&%#%
Kocham <3
Amy
czwartek, 11 lipca 2013
Rozdział 11
-Ooo,jaki fajny,dziękuję!-krzyknęłam z radości i o dziwo zrobiłam to czego pewnie nikt sie nie spodziewał podeszłam do Harrego i musnełam jego usta.Wszyscy byli zaskoczeni,ale tak naprawdę najbardziej to byłam zaskoczona JA!!!!!!Szybko uciekłam na gorę z pieskiem i zamknełam się w pokoju.Łzy mimowolnie zaczęły spływać po moich policzkach.Płakałam.Sisi podeszła do mnie i polizała mnie po twarzy.Po chwili ktoś zaczął dobijać sie do moich drzwi.Wstałam i przekręciłam klucz w zamku.W drzwiach stanął Louis.
-Amy,proszę cię nie płacz,taka ładna dziewczyna nie powinna niszczyc sobie buzi-powiedział, uśmiechnął się,wziął chusteczkę i wytarł nią moje łzy.
-Dziękuję ci Louis-powiedziałam i przytuliłam go.
-Chodź zabieram cię na zakupy-powiedział.
-Ale...-zaczęłam zaprzeczać.
- Żadne ale,idziesz koniec i kropka.-powiedział.Po chwili wyjął mi z szafy to
-Ubierz się,ja czekam na polu.
-Ok-odpowiedziałam
Ubrałam się i już otwierałam drzwi gdy przypomniałam sobie że na dole jest Harry,którego zobaczyć nie chciałam.Zastanawiałam się jak zejść na dół i nie zostać zauważona.Wtedy przypomniałam sobie że pod oknem mamy trampolinę.Otworzyłam okno,i weszłam na parapet.Wysoko....i skoczyłam.Na dole na leżaku leżał z rozdziawioną gębą Liam.
-Czy ciebie pokręciło?-zapytał mnie.
-Może-odgryzłam mu się i uśmiechnęłam triumfalnie.
Obok mnie pojawił się Louis.
-Dlaczego Liam otworzył tak szeroko gębę?-zapytał.
-Bo ta wariatka skoczył ze swojego okna na trampolinę!-krzyknął.
-Super ja tez chcee!!!!!!!!-powiedział Boo Bear głosem 4-letniego dziecka.
-Z kim ja mieszkam?-powiedział Liam i uniósł oczy ku niebu.
-To co idziemy?-zapytałam Louisa.
-Tak-odpowiedział.
Udaliśmy się do auta Louisa.Jak gentelmen otworzył mi drzwi.Wyjechalismy z podjazdu i wjechaliśmy na ulicę.Zrobiło mi się słabo i zaczęłam widzieć ciemność,a moją czaszkę przeszył ogromny ból.........
____________________________________________________________________________
Hejka ludziki!Ja nadal w Austrii!Ale wracam albo w sobotę,niedzielę lub wtorek,środa!Bardzo proszę o kontakt z DreamComTrue oraz Lisa.S i Na Zawsze.Zawsze jesteście przy mnie!Dziękuję wam!Kocham <3
2kom=next
Amy
-Amy,proszę cię nie płacz,taka ładna dziewczyna nie powinna niszczyc sobie buzi-powiedział, uśmiechnął się,wziął chusteczkę i wytarł nią moje łzy.
-Dziękuję ci Louis-powiedziałam i przytuliłam go.
-Chodź zabieram cię na zakupy-powiedział.
-Ale...-zaczęłam zaprzeczać.
- Żadne ale,idziesz koniec i kropka.-powiedział.Po chwili wyjął mi z szafy to
-Ubierz się,ja czekam na polu.
-Ok-odpowiedziałam
Ubrałam się i już otwierałam drzwi gdy przypomniałam sobie że na dole jest Harry,którego zobaczyć nie chciałam.Zastanawiałam się jak zejść na dół i nie zostać zauważona.Wtedy przypomniałam sobie że pod oknem mamy trampolinę.Otworzyłam okno,i weszłam na parapet.Wysoko....i skoczyłam.Na dole na leżaku leżał z rozdziawioną gębą Liam.
-Czy ciebie pokręciło?-zapytał mnie.
-Może-odgryzłam mu się i uśmiechnęłam triumfalnie.
Obok mnie pojawił się Louis.
-Dlaczego Liam otworzył tak szeroko gębę?-zapytał.
-Bo ta wariatka skoczył ze swojego okna na trampolinę!-krzyknął.
-Super ja tez chcee!!!!!!!!-powiedział Boo Bear głosem 4-letniego dziecka.
-Z kim ja mieszkam?-powiedział Liam i uniósł oczy ku niebu.
-To co idziemy?-zapytałam Louisa.
-Tak-odpowiedział.
Udaliśmy się do auta Louisa.Jak gentelmen otworzył mi drzwi.Wyjechalismy z podjazdu i wjechaliśmy na ulicę.Zrobiło mi się słabo i zaczęłam widzieć ciemność,a moją czaszkę przeszył ogromny ból.........
____________________________________________________________________________
Hejka ludziki!Ja nadal w Austrii!Ale wracam albo w sobotę,niedzielę lub wtorek,środa!Bardzo proszę o kontakt z DreamComTrue oraz Lisa.S i Na Zawsze.Zawsze jesteście przy mnie!Dziękuję wam!Kocham <3
2kom=next
Amy
poniedziałek, 1 lipca 2013
Rozdział 10
Rozdział 10
Pod spodem WAŻNA NOTKA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
___________________________________________________
*********Szłam łąką pełną kwiatów,razem z Georgem,nagle rozpętał sie straszny huragan a znikąd pojawiła się Caroline,wzięła Georga za ręcę i go pocałowała.Zaczęłam krzyczeć:
-Nie,nie,błagam NIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!*********************
Obudziły mnie krzyki:
-Amy,Amy co się dzieje,obudź się,Amy!!!!!!!!!!!
Powoli otworzyłam oczy i podniosłam wzrok na osobe która krzyczała.To był ON!GEORGE!
-Och,Amy co się stało,że tak krzyczałaś-zapytał ze zdziwieniem
-Bo tak mi sie podobało Sherloku!-krzyknęłam.
-Dlaczego jesteś dla mnie taka nie miła?-zapytał z miną niewiniątka.
-Ty sie jeszcze pytasz?Udajesz czy naprawdę jesteś takim idiotą!-krzyknęłam z nienawiścią.Pewnie myśli że straciłam pamięć!
-Ale co ja takiego zrobiłem-brnął dalej w swoje kłamstwo.
-Wynoś się,rozumiesz!?Nie chce cie już nigdy widzieć!Idź do tej swojej Caroline!Napawaj się widokiem jej balonów i tych jej doczepów!Nienawidzę cię rozumiesz!!-z moich ust polał sie deszcz słów.Lecz po chwili zrobiło mi sie słabo.
-Hahaha!I tak jesteś tylko zwykłą szmatą!-krzyczał.
Śmiał mi się w twarz.Zwykły dupek.Po chwili widziałam już tylko ciemność.......
*Tydzień pózniej* *Nadal Amy*
Wszystko jest już dobrze.Jestem wyleczona.Nic mnie nie boli.Harry nie chciał zostawiać mnie samej więc wprowadził się do nas!Cały czas nie spuszcza ze mnie oka.
*Harry*
Zebrałem wszystkich w salonie.
-OK,jest sprawa.Amy ma urodziny za dwa dni i trzeba coś wymyślić.-powiedziałem-Ja już mam dla niej mały prezent,a wy?-dodałem po chwili.
-YYY...ja dam jej lusterko-powiedział Zeyan,przeglądając się w lusterku,na co wszyscy zareagowalismy śmiechem,lecz po chwili dumny dodał-Oraz T-shirt.
-Ja jej kupię misia Louisa-powiedział także dumny Boo Bear.
-Ja kupię jej sukienkę i buty-powiedział Daddy.
-A ja dam jej talon na jedzenie w Nado's-powiedział jak zwykle nasz Niall który myśli tylko o jedzeniu.
-Ok,czyli mamy już wszystko załatwione-powiedziałem zadowolony i dodałem-Muszę cos załatwić,zaniedługo bedę.-wziąłem kluczyki od auta i udałem sie pod dom Amy i Jessicy.
Wysiadłem z auta i zadzwoniłem do drzwi.Otworzyła je Jessica.
-Hej Harry-powiedziała.
-Hej Jess mam do ciebie prośbę-powiedziałem
-OK,wal śmiało-odrzekła.
-Co kupujesz Amy na urodziny?-zapytałem.
-Ja daję jej parę bluzek i leginsy.-odpowiedziała.
-A czy ona ma jakiegoś zwierzaka?-zadałem drugie pytanie.
-Nie-odpowiedziała.
-OK,to ja juz musze iść,to pa-powiedziałem i odszedłem.
*Urodziny Amy*
-Najpierw odemnie-powiedział Niall wręczając Amy pudełeczko.
-Dzięki Niall-powiedziała i przytuliła go.
-Teraz ja-powiedział Louis.
-Ooo,jakie to słodkie,dziękuję-powiedziała i go także przytuliła.
-Teraz Liam a póżniej Zeyan-powiedziałem.Amy rozpakowała pozostałe prezenty i wszystkich przytuliła i pocałowała w policzek.Nareszcie przyszła pora na mnie.
-A teraz najwspanialszy,najlepszy i najfajniejszy prezent,czyli mój-powiedziałem-Zaraz przyjdę-dodałem.
Poszedłem do pokoju i wziąłem szczeniaczka na ręce.
-Zamknij oczy-krzyknąłem pokoju.-Już zamknięte?
-Taaak-krzyknęła.
Wyszedłem z pokoju i udałem się z pieskiem w stronę Amy.
-Już możesz otworzyć oczy-powiedziałem.
*Amy*
Co ten Harry kombinuje poszedl do pokoju i kazał mi zamknąć oczy.
-Już możesz otworzyć oczy-powiedział.
Ku moim oczom ukazał się mały szczeniaczek.
-Ooo,jaki fajny,dziękuję!-krzyknęłam z radości i o dziwo zrobiłam to czego pewnie nikt sie nie spodziewał........
______________________________
Więc tak,mam nadzieję że podoba wam się rozdział,ponieważ są wakacje postanowiłam pisać lepsze i dłuższe rozdziały.Pomysł z pieskiem wywodzi się z tego iż dostanę pod koniec sierpnia szczeniaczka,bo moja mama wyjeżdża we wrześniu za granicę,żebym nie była samotna.Nie będzie na moich urodzinach bo są 23 września, i dlatego daje mi taki prezent na urodziny.I błagam was,komentujcie bo to mnie motywuje i naprawdę teraz to już obiecuję że jak nie będzie tylko komentarzów ile podam to następny rozdział dopiero jak będzie tyle komentarzy.
4 komentarze=next
Amy
Pod spodem WAŻNA NOTKA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
___________________________________________________
*********Szłam łąką pełną kwiatów,razem z Georgem,nagle rozpętał sie straszny huragan a znikąd pojawiła się Caroline,wzięła Georga za ręcę i go pocałowała.Zaczęłam krzyczeć:
-Nie,nie,błagam NIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!*********************
Obudziły mnie krzyki:
-Amy,Amy co się dzieje,obudź się,Amy!!!!!!!!!!!
Powoli otworzyłam oczy i podniosłam wzrok na osobe która krzyczała.To był ON!GEORGE!
-Och,Amy co się stało,że tak krzyczałaś-zapytał ze zdziwieniem
-Bo tak mi sie podobało Sherloku!-krzyknęłam.
-Dlaczego jesteś dla mnie taka nie miła?-zapytał z miną niewiniątka.
-Ty sie jeszcze pytasz?Udajesz czy naprawdę jesteś takim idiotą!-krzyknęłam z nienawiścią.Pewnie myśli że straciłam pamięć!
-Ale co ja takiego zrobiłem-brnął dalej w swoje kłamstwo.
-Wynoś się,rozumiesz!?Nie chce cie już nigdy widzieć!Idź do tej swojej Caroline!Napawaj się widokiem jej balonów i tych jej doczepów!Nienawidzę cię rozumiesz!!-z moich ust polał sie deszcz słów.Lecz po chwili zrobiło mi sie słabo.
-Hahaha!I tak jesteś tylko zwykłą szmatą!-krzyczał.
Śmiał mi się w twarz.Zwykły dupek.Po chwili widziałam już tylko ciemność.......
*Tydzień pózniej* *Nadal Amy*
Wszystko jest już dobrze.Jestem wyleczona.Nic mnie nie boli.Harry nie chciał zostawiać mnie samej więc wprowadził się do nas!Cały czas nie spuszcza ze mnie oka.
*Harry*
Zebrałem wszystkich w salonie.
-OK,jest sprawa.Amy ma urodziny za dwa dni i trzeba coś wymyślić.-powiedziałem-Ja już mam dla niej mały prezent,a wy?-dodałem po chwili.
-YYY...ja dam jej lusterko-powiedział Zeyan,przeglądając się w lusterku,na co wszyscy zareagowalismy śmiechem,lecz po chwili dumny dodał-Oraz T-shirt.
-Ja jej kupię misia Louisa-powiedział także dumny Boo Bear.
-Ja kupię jej sukienkę i buty-powiedział Daddy.
-A ja dam jej talon na jedzenie w Nado's-powiedział jak zwykle nasz Niall który myśli tylko o jedzeniu.
-Ok,czyli mamy już wszystko załatwione-powiedziałem zadowolony i dodałem-Muszę cos załatwić,zaniedługo bedę.-wziąłem kluczyki od auta i udałem sie pod dom Amy i Jessicy.
Wysiadłem z auta i zadzwoniłem do drzwi.Otworzyła je Jessica.
-Hej Harry-powiedziała.
-Hej Jess mam do ciebie prośbę-powiedziałem
-OK,wal śmiało-odrzekła.
-Co kupujesz Amy na urodziny?-zapytałem.
-Ja daję jej parę bluzek i leginsy.-odpowiedziała.
-A czy ona ma jakiegoś zwierzaka?-zadałem drugie pytanie.
-Nie-odpowiedziała.
-OK,to ja juz musze iść,to pa-powiedziałem i odszedłem.
*Urodziny Amy*
-Najpierw odemnie-powiedział Niall wręczając Amy pudełeczko.
-Dzięki Niall-powiedziała i przytuliła go.
-Teraz ja-powiedział Louis.
-Ooo,jakie to słodkie,dziękuję-powiedziała i go także przytuliła.
-Teraz Liam a póżniej Zeyan-powiedziałem.Amy rozpakowała pozostałe prezenty i wszystkich przytuliła i pocałowała w policzek.Nareszcie przyszła pora na mnie.
-A teraz najwspanialszy,najlepszy i najfajniejszy prezent,czyli mój-powiedziałem-Zaraz przyjdę-dodałem.
Poszedłem do pokoju i wziąłem szczeniaczka na ręce.
-Zamknij oczy-krzyknąłem pokoju.-Już zamknięte?
-Taaak-krzyknęła.
Wyszedłem z pokoju i udałem się z pieskiem w stronę Amy.
-Już możesz otworzyć oczy-powiedziałem.
*Amy*
Co ten Harry kombinuje poszedl do pokoju i kazał mi zamknąć oczy.
-Już możesz otworzyć oczy-powiedział.
Ku moim oczom ukazał się mały szczeniaczek.
-Ooo,jaki fajny,dziękuję!-krzyknęłam z radości i o dziwo zrobiłam to czego pewnie nikt sie nie spodziewał........
______________________________
Więc tak,mam nadzieję że podoba wam się rozdział,ponieważ są wakacje postanowiłam pisać lepsze i dłuższe rozdziały.Pomysł z pieskiem wywodzi się z tego iż dostanę pod koniec sierpnia szczeniaczka,bo moja mama wyjeżdża we wrześniu za granicę,żebym nie była samotna.Nie będzie na moich urodzinach bo są 23 września, i dlatego daje mi taki prezent na urodziny.I błagam was,komentujcie bo to mnie motywuje i naprawdę teraz to już obiecuję że jak nie będzie tylko komentarzów ile podam to następny rozdział dopiero jak będzie tyle komentarzy.
4 komentarze=next
Amy
Subskrybuj:
Posty (Atom)



